±W niedzielę rano w bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów. W wyniku jednego z nich uszkodzona została lokomotywa. - jak się dziś okazuje - lokomotywa techniczna. Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
−Po tym incydencie pociąg pasażerski przyjechał do Warszawy z opóźnieniem ponad 6 godzin.
+„Rosyjskie terrorystyczne ataki. Najpierw opodal przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a potem na osobowy pociąg przy polskiej granicy” - napisał w niedzielę na X szef MSWiA Marcin Kierwiński.
+O tym, że to lokomotywa pociągu osobowego została trafiona dronem, informowała też PAP Anna Zakrzewska z biura prasowego PKP Intercity.
+„Pociąg relacji Kijów - Warszawa, w lokomotywę którego w niedzielę rano przed granicą z Polską uderzył rosyjski dron, około godz. 16 dotarł do stacji docelowej Warszawa Wschodnia” - przekazała PAP w niedzielne popołudnie Anna Zakrzewska.
+Komentując niedzielny atak, Donald Tusk oświadczył jednak, że informacje, które „pojawiały się nie tylko u nas w mediach, ale też w niektórych relacjach ze strony ukraińskiej; nie mogę powiedzieć, że one są nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy takich zdarzeń”.
+Wczorajsze ataki dronowe na zachodniej Ukrainie - między innymi tuż przy granicy z Polską - Rosjanie realizowali przy współpracy z Białorusią - tak twierdzi ukraińska straż graniczna.
+„Rosyjskie drony naprowadzane za pomocą przekaźników znajdujących się na terytorium Białorusi. Rosjanie znów zaczęli wykorzystywać do tych ataków białoruską infrastrukturę teleinformatyczną” - takie informacje w ukraińskiej telewizji przekazał Andrij Demczenko.