← Debiut Rafała Grzyba jako trenera Radomiaka w meczu z Piastem Gliwice
Interia · ciche edycje po publikacji · sport.interia.pl ↗

Fantastyczna seria w Ekstraklasie. Strzelają aż miło. Mają już 10:0 na koncie

1 zmiana po publikacji w ciągu 6 min: 6 akapitów zmienionych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 14.09 o 21:10). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

14.09 21:00 14.09 21:30
treść i dopisania 21:16
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. Treść

    ±W ekipie Radomiaka trenerski debiut zaliczał Rafał Grzyb. Zastąpił Tomasza Kaczmarka sprzedanego w poprzednim tygodniu do Rakowa Częstochowa. I liczył na udaną premierę.

    ±Goście mogli objąć prowadzenie byli bliscy objęcia prowadzenia już w pierwszej minucie. Kąśliwy strzał oddał wówczas Leonardo Sanca. Piłka minęła słupek bramki Radomiaka o centymetry.

    ±Premierowy kwadrans mógł się podobać. Gra toczyła się w szybkim tempie, atak za atak. Do pełni pełnej satysfakcji obserwatorom bramkowało tylko bramek.

    ±Kiedy wydawało się, że do przerwy skończy się bez goli, prowadzenie objął Piast. Sanca idealnie dograł do Hugo Vallejo, a ten pognał na bramkę rywala niemal od linii środkowej. Nic sobie nie robił z asysty dwóch defensorów, przymierzył idealnie z kilku metrów i był było 0:1.

    ±Druga odsłona była okazała się wyraźnie mniej widowiskowa od pierwszej. Gliwiczanie nie prowadzili już otwartej gry. Skupili się na szanowaniu rezultatu i szukaniu okazji do szybkiego ataku.

    ±Radomianie Radomiak bez starty straty gola wytrzymali wytrzymał 20 minut. Kiedy w obrębie "szesnastki" faulowany był Jakub Łabojko, arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i okazał się niezawodnym egzekutorem. 0:2!