±Załoga podjęła próbę ratowania myśliwca, jednak szybko okazało się to niemożliwe. Lotnicy musieli się katapultować. Opadł Jeden z nich spadł na ziemię w odległości około pięciu mil od pilota "Alpha", łamiąc ramię i bark. Żołnierz mówił później, że modlił się, "spadając swobodnie" na ziemię za liniami wroga.
±Sześć godzin po strąceniu maszyny siły amerykańskie uratowały pierwszego pilota, prowadząc akcję pod ostrzałem irańskich sił.
±Misja odnalezienia drugiego członka załogi zakończyła się wówczas niepowodzeniem i oddział musiał się wycofać. Według przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generała Dana Caine'a, Caine'a w pewnym momencie Irańczycy zbliżyli się do "Bravo" na odległość zaledwie kilkuset metrów.
±W organizację kolejnej próby ratunku zaangażowała zaangażowało się CIA. Agencja przeprowadziła kampanię dezinformacyjną, aby zmylić irańskie siły, oraz użyła ściśle tajnych technologii do zlokalizowania żołnierza. Aby utorować drogę ratownikom, amerykańskie bombowce i drony uderzyły w siły Gwardii Rewolucyjnej rozmieszczone w pobliżu kryjówki "Bravo".
±Ratownicy i ocalony oficer napotkali poważne trudności na ziemi. Podwozia samolotów transportowych ugrzęzły w pustynnym piasku. Gdy stało się jasne, że maszyny nie wystartują, na ratunek wezwano kolejną tajną jednostkę sił powietrznych. Zapadła decyzja o zniszczeniu uwięzionych w piasku samolotów, z których każdy wyceniano był wyceniany na blisko 100 milionów dolarów, a także lekkich śmigłowców ratunkowych. Działanie to miało zapobiec przejęciu amerykańskiej technologii przez Iran.