±Telefon od poradni Maria dostała w południe, dostała, kiedy była z psem na spacerze.
±- Robiłam potem Zuzi badania krwi. Wyszła anemia, jakiś niewielki niedobór wit. D, magnezu. Alergia. Były wizyty w szpitalu. Może jej zachowanie ma podłoże fizyczne, myślałam. "Dokulaliśmy się" do końca zerówki. Ale ten stres wynikający z posiadania "odmiennego" dziecka nigdy nie znika. Boję się wywiadówek, nienawidzę powiadomień na Librusie. Jest we mnie głęboko zakorzenione przekonanie, że znowu będę musiała poszukiwać, że znów usłyszę, że z Zuzią coś nie gra - mówi Maria. - Słowa pani z poradni były prorocze. Córka odstaje od grupy rówieśniczej, od poziomu, który "powinna" mieć. Nie jest lubiana. Walczy o miejsce w grupie. Jesteśmy na etapie walki o to, żeby tylko się nie poddawała. Ja też o to walczę codziennie - dodaje matka 12-latki.
±Katarzyna usłyszała sugestie o rzekomym ADHD od wychowawcy, gdy Antek był w drugiej klasie. Obszerne uwagi dotyczące jego zachowania na lekcji, określenia takie jak "terroryzowanie "zastraszanie klasy", skargi od nauczycieli, nawet od opiekunki w świetlicy. "Bardzo proszę o konsultację, nie dajemy sobie z nim rady" - folder z wiadomościami na Librusie był zapełniony.