±I trzeba przyznać, że gospodarzom nie brakowało animuszu w pierwszych minutach. Aktywny był zwłaszcza Mateusz Patryk Makuch, który w 11. minucie był o krok od strzelenia gola, który śmiało mógłby kandydować do trafienia sezonu. Napastnik Rakowa uderzył z przewrotki, ale piłka minimalnie minęła bramkę gości.
±Częstochowianie są w na tyle trudnej sytuacji w tabeli, że po stracie gola wyglądali na boisku jak sparaliżowani. Grali bardzo nerwowo. Efektem była druga żółta karka i w konsekwencji czerwona dla Franka Frana Tudora. Przyjezdni poczuli wtedy, że w przewadze stać ich na wywiezienie z Częstochowy nawet kompletu punktów i szybko ruszyli do ataku.
±Tyle tylko, że do końca meczu było jeszcze sporo czasu. Sędzia doliczył aż 11 minut. Raków zerwał się do jeszcze jednego ataku. W 92. minucie gospodarze żądali karnego po tym jak ich zdaniem jeden z piłkarzy Zagłębia dotknął piłki w polu karnym ręką. Po długiej analizie VAR sędzia przyznał rację miejscowym i wskazał na jedenastkę. Wyrównał pewnym strzałem Mateusz Patryk Makuch.
±I gdy ktoś myślał, że mecz skończy się podziałem punktów, to rozczarował się. Obie drużyny grały do końca. Obrony nie było już wcale. Ataki przypominały szaleństwo, ale w nim lepiej odnaleźli się Lublinianie. Konkretniej uczyniło to dwóch piłkarzy Zagłębia. Genialne dośrodkował Romana Yakuby Roman Yakuba i z powietrza znakomicie akcję wykończył Damian Michalski.