Matka ósmoklasisty chwyciła za telefon i tak szukała prywatnego korepetytora. — Jedna rozmowa prawie wyprowadziła mnie z równowagi — przyznaje. Nauczycielka z dobrego ogólniaka postawiła pewien war... warunek. — Syn miał najpierw napisać test — mówi czytelniczka "Faktu". — Gdyby słabo wypadł, z "korków" nici — dziwi się. A jak kwestia finansów?
−Sąsiadka dała mi numer do znajomej matematyczki. Ponoć uczy w porządnym liceum i jest cierpliwa. Zadzwoniłam: 100 zł za 45 minut
−Już żegnamy się w miłym tonie, kiedy nauczycielka napomyka coś o teście
−Ostatecznie umówiliśmy się ze studentem trzeciego roku. Za 60 minut bierze 60 zł, więc stawka znośna. Lekcje u nas