← Zwolnienie więźniów w Białorusi
Zero · ciche edycje po publikacji · zero.pl ↗

„Za całokształt”. Andrzej Poczobut o pobycie w białoruskim łagrze

4 zmiany po publikacji w ciągu 50 min: lead raz, 3 akapity zmienione, 6 usuniętych, 14 dopisanych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (5 zapisów, pierwszy 16.09 o 20:51). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

16.09 20:51 16.09 21:40
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. 16.09
    2 akapity zmienione · 5 akapitów usuniętych · 2 akapity dopisane
    Treść

    ±– Za całokształt – odpowiedział Poczobut na pytanie o to, za co trafił do białoruskiego więzienia. Podczas rozmowy w Kanale Zero Andrzej Poczobut mówił o sankcjach nałożonych na Białoruś przez Państwa zachodnie. Zachód. Wyjaśnił, że zostały one nałożone wprowadzone z powodu wtrącania ludzi do więzień przez reżim Alaksandra Łukaszenki. W ocenie dziennikarza białoruskie społeczeństwo jest „spacyfikowane”.

    ±– Nikt mnie Dziennikarz przyznał, że przez ostatnie dni, będąc na Wschodzie, „nikt go nie zaczepiał i nikt mi nie stwarzał przeszkód – powiedział Poczobut. przeszkód”. Dodał, że w białoruskich mediach pojawiły się nieprzychylne mu materiały.

    – Za całokształt – odpowiedział Poczobut na pytanie o to, za co trafił do białoruskiego więzienia.

    W ocenie dziennikarza białoruskie społeczeństwo jest „spacyfikowane”.

    Opozycyjny działacz opowiedział o okolicznościach swojego powrotu na Białoruś.

    Mężczyznę wpuszczono na Białoruś, gdzie spotkał się po latach z ojcem oraz odwiedził Związek Polaków na Białorusi.

    Dziennikarz opowiedział o swoich odwiedzinach w Grodnie, którego nie widział kilka lat. Zwrócił uwagę na zmiany w mieście. Poczobut dodał, że syn nie poznał go podczas ich pierwszego po latach spotkania.

    +Opozycyjny działacz opowiedział także o okolicznościach swojego powrotu na Białoruś – w ostatnich dniach Poczobut odwiedził rodziców, a także działaczy Związku Polaków na Białorusi.

    +Poczobut pytany przez Bojkę o wątki rodzinne przyznał, że po wyjściu z więzienia jego własny syn go nie poznał.

  2. 21:20–21:30 · dopisanie · 3 akapity, 90 słów rozwiń
    1. Treść

      +– I nie zawsze w obozie zdawałem sobie sprawę z tego, jak dużo czasu to jest pięć lat. Dlatego, że w obozie człowiek żyje jednym dniem, który cały czas się powtarza. Dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem syna, jak on urósł, to wtedy dopiero zdałem sobie sprawę, jak dużo to było te pięć lat – opowiedział dziennikarz.

      +– Byłem, delikatnie mówiąc, wychudzony i on mnie nie poznał – dodał.

      +– To jest więzienie numer 1 – powiedział Andrzej Poczobut o placówce w Nowopołocku. Wyjaśnił, że tam nawet „muchy latają zgodnie z regulaminem”.

  3. 16.09
    lead · 1 akapit zmieniony · 1 akapit usunięty · 5 akapitów dopisanych
    Lead

    – Za całokształt – tak Andrzej Poczobut odpowiedział na pytanie Arlety Bojke o powód wtrącenia go do białoruskiego łagru. Opozycjonista, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi spędził w zakładzie karnym pięć lat. – Dzisiaj dla 25 osób, ale także dla ich rodzin to jest wielki dzień Nie było takiego momentu, żebym się poddał – powiedział dziennikarz o zwolnieniu więźniów w zamian za zdjęcie sankcji. swoim oporze wobec białoruskiego reżimu.

    Treść

    ±– Za całokształt – tak Andrzej Poczobut odpowiedział na pytanie Arlety Bojke o powód wtrącenia go do białoruskiego łagru. Opozycjonista, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi spędził w zakładzie karnym pięć lat. – Dzisiaj dla 25 osób, ale także dla ich rodzin to jest wielki dzień Nie było takiego momentu, żebym się poddał – powiedział dziennikarz o zwolnieniu więźniów w zamian za zdjęcie sankcji. swoim oporze wobec białoruskiego reżimu.

    „To człowiek, który nigdy Alaksandrowi Łukaszence się nie kłaniał. Spędził pięć lat w białoruskim więzieniu. Uwolniony po amerykańskich negocjacjach – postanowił wrócić na Białoruś” – takimi słowami zapowiadano rozmowę z białoruskim opozycjonistą.

    +Dziennikarz opowiadał o traktowaniu więźniów politycznych w białoruskich łagrach.

    +– Ma być bezosobowy tłum – przekazał. Opozycjonista wyjaśnił, że wyróżniający się z tłumu więźniowie polityczni trafiali do karceru. Przestępcom kryminalnym składano propozycję współpracy z administracją więzienia.

    +Współpracujący z władzami otrzymują żółtą opaskę na ramię.

    +Arleta Bojke zapytała dziennikarza, czy podczas swojego pobytu rozważał rezygnację z dalszego oporu wobec reżimu.

    +– Nie. Nie było takiego momentu, żebym się poddał – odpowiedział Poczobut.

  4. 20:51–21:00 · dopisanie · 4 akapity, 85 słów rozwiń
    1. Treść

      +Arleta Bojke zapytała swojego gościa o białoruską propagandę oraz serwisy informacyjne.

      +– Mi się wydaje, że oddziaływanie białoruskiej propagandy jest bardzo niewysokie. I to jest też przyczyna, dlaczego są utrzymywane represje. Gdyby ta propaganda działała skutecznie, gdyby ci propagandyści, którzy tam szerzą poglądy, szerzą opinie, które powiela białoruski reżim, gdyby oni byli skuteczni, nie byłoby potrzeby stosować represji – odpowiedział Andrzej Poczobut.

      +– Ta propaganda po prostu nie działa – dodał.

      +Dziennikarz ocenił, że społeczeństwo na Białorusi „zostało spacyfikowane”, a „ludzi aktywnych wypchnięto za granicę”.