← Prywatna opieka zdrowotna w Polsce
Interia · ciche edycje po publikacji · zdrowie.interia.pl ↗

Ponad połowa Polaków leczy się prywatnie. Pakiety medyczne to taśmówka, ale bez nich ani rusz

2 zmiany po publikacji w ciągu 20 min: 4 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 02.07 o 11:50). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

02.07 11:50 02.07 12:10
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±- Bywa tak, że jeden lekarz badanie zleca, drugi je wykonuje, a trzeci interpretuje, nie mając do końca świadomości, czemu w ogóle było ono zlecone. Nie każdy pacjent jest na tyle świadomy i wygadany, zdyscyplinowany, by pilnować swojej sprawy, nie każdy też wie, że nawet w placówkach prywatnych warto zadbać o to, by zapisywać się do tego samego specjalisty - mówi mój rozmówca - lekarz. - Kiedyś w przychodniach rejonowych lekarz znał pacjenta. W placówkach takich jak LUX MED, Enel-Med czy Medicover jest ogromna rotacja - i pacjentów, i lekarzy. Dziś leczysz się tu, jutro masz teleporadę z kimś z drugiego końca Polski. Brakuje lekarza, który zna pacjenta, i mógłby być menagerem jego choroby. W takiej sytuacji łatwo, by ktoś nie zauważył, że może jakiś lek, przepisany wiele miesięcy temu przez kogoś innego, powoduje przykre objawy - mówi lekarz.

    ±Doskwiera też brak prywatnych szpitali. - Bo pakiet prywatny to jest dobry, ale zdrowych - mówi Łukasz, który niedawno z podejrzeniem nowotworu węzła chłonnego leczył się półprywatnie-półpaństwowo. półprywatnie-półpublicznie. - Moi rodzice zmarli na raka, więc dmucham na zimne, chodzę i badam się bardzo regularnie. Kiedy wyszło, że mam guza w pachwinie, od razu wiedziałem, co robić. Dostać się do szpitala państwowego.

  2. Treść

    ±- Leczyłem się w znanej placówce prywatnej, więc wydawało mi się, że będę miał wszystko na tip-top. Dokuczał mi kaszel, ale taki wyjątkowo uporczywy, mokry, taki, że dosłownie dławiłem się i plułem flegmą, a oczy zachodziły mi łzami. Byłem w ciągu roku u 11 lekarzy, internistka przekierowała mnie do pulmonologa. Pulmonolog zrobił RTG, nic nie znalazł, skierował mnie do laryngologa, ten do alergologa, ten na badania z krwi, a gdy i tam nie znaleźli nic, skierowali mnie nawet do psychiatry. Tymczasem ja dalej kaszlałem jak wściekły. W końcu znalazłem najlepszego według opinii w internecie diagnostę w mieście. On zleił zlecił mi tomograf puc, płuc, szyi i głowy, ale ten też nic nie wykazał, a wydałem 1400 zł. W końcu poszedłem raz jeszcze tam, gdzie mam pakiet, tylko do innej lekarki i ona zadała jedno proste pytanie, którego wcześniej nikt nie zadawał - "A jakie leki pan bierze?". I okazało się, że jeden składnik leku, który biorę na ciśnienie, powoduje u części pacjentów kaszel. Czego Dlaczego nikt na to wcześniej nie spojrzał? zwrócił uwagi? - pyta sfrustrowany pacjent.

    ±Praca w przychodni "jak na taśmie" to nie tylko tykający zegar i mało czasu na pacjenta. Duża rotacja i anonimowość lekarzy pracujących w tych placówkach również może być problemem.