Ponad połowa Polaków leczy się prywatnie. Pakiety medyczne to taśmówka, ale bez nich ani rusz
± - Bywa tak, że jeden lekarz badanie zleca, drugi je wykonuje, a trzeci interpretuje, nie mając do końca świadomości, czemu w ogóle było ono zlecone. Nie każdy pacjent jest na tyle świadomy i wygadany, zdyscyplinowany, by pilnować swojej sprawy, nie każdy też wie, że nawet w placówkach prywatnych warto zadbać o to, by zapisywać się do tego samego specjalisty - mówi mój rozmówca - lekarz. - Kiedyś w przychodniach rejonowych lekarz znał pacjenta. W placówkach takich jak LUX MED, Enel-Med czy Medicover jest ogromna rotacja - i pacjentów, i lekarzy. Dziś leczysz się tu, jutro masz teleporadę z kimś z drugiego końca Polski. Brakuje lekarza, który zna pacjenta, i mógłby być menagerem jego choroby. W takiej sytuacji łatwo, by ktoś nie zauważył, że może jakiś lek, przepisany wiele miesięcy temu przez kogoś innego, powoduje przykre objawy - mówi lekarz.
± Doskwiera też brak prywatnych szpitali. - Bo pakiet prywatny to jest dobry, ale zdrowych - mówi Łukasz, który niedawno z podejrzeniem nowotworu węzła chłonnego leczył się półprywatnie-półpaństwowo. półprywatnie-półpublicznie. - Moi rodzice zmarli na raka, więc dmucham na zimne, chodzę i badam się bardzo regularnie. Kiedy wyszło, że mam guza w pachwinie, od razu wiedziałem, co robić. Dostać się do szpitala państwowego.