±Spotkanie Polski z Bułgarią kończyło rywalizację w grupie B. Wypełniona kibicami hala w Sofii buzowała od emocji, które udzieliły się również siatkarzom. W trakcie tie-breaka dał się im porwać również Aleksandyr Nikołow. Wykonał Po udanej akcji wykonał gest dynamicznego przesunięcia kciukiem w poprzek gardła. Był wówczas odwrócony w stronę swoich kibiców fanów i rezerwowych siatkarzy z Bułgarii.
±Bułgarski siatkarz zaznaczył, podkreślił, że docenia polską kulturę siatkówki i uznaje polskich kibiców za jednych z najlepiej wyedukowanych i najbardziej inteligentnych.
±"Mając to na uwadze, oczekiwałbym od was również największego zrozumienia, jeśli chodzi o emocje, celebracje i prowokacje pokazywane na boisku. Szczególnie Szczególnie, że polska drużyna jest wyjątkowo kontrowersyjnym przykładem w tej kwestii; co - mówiąc całkiem szczerze - jak wszyscy wiedzą, absolutnie mi nie przeszkadza" - stwierdził Nikołow.
±"Nazywanie 22-letniego chłopaka «mordercą» lub osobą «podrzynającą gardła» z powodu celebracji wykonanej w stronę własnych kibiców/zawodników rezerwowych, w emocjach tie-breaka, gdzie emocje sięgają zenitu, jest mówiąc szczerze absurdalne. Czy wy wszyscy w ogóle rozumiecie, jak daleko poza kontekst wykraczacie? Nie trzeba dodawać, że ani jedna myśl o jakiejkolwiek przemocy, a tym bardziej o «zabiciu» kogoś z powodu meczu siatkówki, nawet w najmniejszym stopniu nie przeszła mi przez myśl. głowę. W moich intencjach było zero, podkreślam, zero braku szacunku czy jakichkolwiek przejawów «brutalności». W szczególności nie wobec moich kolegów, innych siatkarzy. Zdecydowanie radzę trzymać wszystkie tego typu myśli jak najdalej od naszego sportu" - pisze Nikołow.