Jak KO traci wyborców. Lekcja z małej warszawskiej uliczki [Widzę to tak]
−Z raportu Fundacji Batorego wynika, że akcje profrekwencyjne – organizowane głównie przez ruchy pozarządowe – zwiększyły frekwencję w głosowaniu w wyborach parlamentarnych o 7 punktów procentowych. To m.in. dzięki nim mieszkańcy warszawskiego Wilanowa czy wrocławskiego Jagodna tak tłumnie stawili się przy urnach, przynosząc zwycięstwo ugrupowaniom kiedyś nazywanymi demokratyczną opozycją.
−Dziś ten kapitał zaufania jest skrupulatnie trwoniony. Lokalni działacze Koalicji Obywatelskiej swoją arogancją, brakiem kompetencji i lekceważeniem głosu sąsiadów skutecznie zrażają do siebie obywateli. Mowa o osobach najbardziej zaangażowanych: dbających o zieleń, bezpieczeństwo dzieci czy jakość życia na osiedlach – tych samych, które napędzały frekwencję przed trzema laty. Prześledźmy, jak działa ten mechanizm.
+Piotr Trzaskowski, autor tego tekstu jest działaczem społecznym, był dyrektorem Akcji Demokracji. Współtworzył Obóz dla Klimatu. Związany z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot, Kooperatywą Spożywczą Dobrze i wschodnioeuropejską siecią organizacji pozarządowych CEE Bankwatch Network.