Wystarczyło kilkanaście miesięcy, by Marcin Bułka przebył drogę od niemal banity do bramkarza został bramkarzem numer jeden w reprezentacji Polski. Zareagował bardzo Polski po wcześniejszym pominięciu przez Jana Urbana. Debiutuje w Lidze Narodów.
±Wystarczyło kilkanaście miesięcy, by Marcin Bułka przebył drogę od niemal banity do bramkarza numer jeden w reprezentacji Polski. Zareagował bardzo impulsywnie, kiedy przed rokiem ubiegłego lata Jan Urban pominął jego nazwisko w premierowych powołaniach do kadry. Dzisiaj? To właśnie 26-letni golkiper ma być jednym z tych, którzy bronić będą szefa kadry przed prognozowaną dymisją po ewentualnych niepowodzeniach w Lidze Narodów.
±Premierowe powołania do kadry Jan Urban ogłosił 29 sierpnia 2025 roku. Zaprosił wówczas do drużyny narodowej czterech bramkarzy. Kwartet wyróżnionych tworzyli Łukasz Skorupski, Kamil Grabara, Bartłomiej Drągowski i Mateusz Kochalski.
±Bułka był wtedy tuż po przeprowadzce z Europy na Półwysep Arabski. Brak powołania do kadry miał być bezpośrednim tego następstwem. Zawodnik nie przyjmował jednak do wiadomości takiego argumentu. Jako gość programu Foot Track oznajmił, że zabolało go to, jak został potraktowany". potraktowany. A tłumaczenia szefa kadry uznał za "zwykłą wymówkę".
±Z ujawnieniem emocji nie czekał zresztą długo. Minęło 35 minut od ogłoszenia listy piłkarzy zaproszonych na zgrupowanie, gdy na Instagramie bramkarza pojawił się osobliwy post. Bułka zamieścił swoje zdjęcie, zasłaniając twarz gestem określany jako "face plam". palm". Poniżej widniały emotikony oznaczające skrajne rozbawienie.
±Ironia była nad wyraz czytelna. W polskich mediach natychmiast zrobiono z tego burzę. Zawodnik jeszcze tego samego dnia usunął z sieci grafikę. zdjęcie.
±Minął rok od pierwszych powołań i... dzisiaj to właśnie Bułka jest postacią numer jeden w drużynie narodowej, jeśli chodzi o bramkarzy. Skorupski nie dostał nominacji, Grabarę wykluczyła poważna kontuzja, a Drągowski wezwany został awaryjnie. Kochalski melduje się na zgrupowaniu jako melodia przyszłości.