Treść
±Według nieoficjalnych doniesień "Faktu" para była ze sobą w związku od wielu lat, a w sobotę wzięła ślub. Dziennik opiera swoje informacje na rozmowach z sąsiadami. Jeden z mieszkańców ulicy, na której doszło do tragedii, powiedział, że w domu nowożeńców miało regularnie dochodzić do głośnych awantur.
±- Muszę to zdementować, tam nie było żadnych interwencji. Pierwsze zgłoszenie i pierwsza interwencja była wczoraj rano, sprawdziliśmy systemy policyjne - powiedziała aspirant sztabowy sztabowa Patrycja Kaszuba.
±- Z uwagi na dobro śledztwa nie udzielamy w tym momencie żadnych informacji w tej sprawie - mówiła Radiu Opole Opole, otwiera się w nowym oknie prokurator Agnieszka Bucheld z Prokuratury Rejonowej w Brzegu, która prowadzi śledztwo.
+- Sąsiad regularnie popijał. Zdarzało się, że i tydzień nie trzeźwiał. Wtedy nie chodził do pracy, tylko siedział w domu. Awantury wówczas były nawet kilka razy dziennie - powiedział.
+Inna sąsiadka zrelacjonowała jednak, że w ostatnim czasie sytuacja miała się poprawić. - Wiedzieliśmy, że biorą ślub. Nikogo z sąsiadów nie zapraszali. To miała być skromna uroczystość w USC. Pewnie chcieli po prostu sformalizować swój związek. Mieli dwójkę dorastających dzieci - powiedziała.
+- W sobotę rano znowu doszło do awantury. Było tak głośno, że mój syn chciał policję wzywać. Potem jednak wszystko ucichło. Potem pojechali do urzędu. Po ślubie wrócili z gośćmi. Niewielu ich było, dwa czy trzy samochody. Przyjęcie mieli w ogrodzie, jeszcze do tej pory stoją zastawione stoły - dodała kolejna sąsiadka.