−Wkrótce pełne omówienie rozmowy.
+Były minister sportu uważa, że Kmita manipuluje opinią publiczną. Chce wmówić związkom sportowym, że poświęciliśmy Piesiewicza, ale wszystko się zachowa. Będzie jak było. Pieniądze wrócą, wróci wiarygodność (…). Każdy będzie miał samochód służbowy, będą leasingi – opowiadał.
+Jego zdaniem z tego jak funkcjonuje PKOl „sportowcy nie mają absolutnie nic”. Żyje się dobrze paru panom. 15 ludzi z samochodami służbowymi, całe prezydium – mówił. Poseł KO uważa, że środowisko sportowe powinno się oczyścić. Nie chciał jednak dać wiary w to, że Kmita zrobi prawdziwy audyt w PKOl, bo najważniejsi współpracownicy Piesiewicza są dalej w Komitecie.
+Nitras komentował też doniesienia o tym, że Radosław Piesiewicz miał być typowany na kandydata na prezydenta. Wspomniał, jak Piesiewicz przed igrzyskami pojawił się na billboardach reklamowych ze sportowcami na wyraźną prośbę sponsora. A kto był tym sponsorem? Grupa Polsat, czyli pan Marian Kmita – zaznaczył.
+Jego zdaniem te działania miały na celu wykreowanie wizerunku sprawnego menedżera, który wprowadził nową jakość do polskiego sportu. Później – według Nitrasa – próbowano przekonać Jarosława Kaczyńskiego do tej kandydatury:
+Mówimy: Panie prezesie, najlepszy kandydat na prezydenta – nowoczesny, młody, sportowcy, jak Kwaśniewski. Kto za tym stał? Pan Kmita – tłumaczył Nitras.
+Kmitę i Piesiewicza Nitras ocenia jednakowo: Obaj siebie warci. Żaden z nich nie zasługuje na zaufanie publiczne.
+W rozmowie pojawił się też wątek sondaży wyborczych, według których KO cieszy się największym poparciem, ale nie może być pewna tego, że utrzyma władzę. Po naszej stronie jest raczej pewna stabilność, a Polska potrzebuje stabilności. Tam jest kompletny chaos: Morawiecki, Kaczyński, przecież Mentzen już się nawet z Bosakiem nie dogaduje – zaznaczył.
+Na uwagę, że w koalicji rządzącej też są kłótnie, odpowiedział: Ale my proponujemy pewną stabilność, przewidywalność, nawet jeśli ktoś ma uwagi (…). Polacy staną przed takim wyborem.
+Tomasz Terlikowski pytał też o sprawę Dawida Kacprzyka i jego powrót do pracy w zawodzie lekarza. Myślę, że stanowczość prezydenta Rafała Trzaskowskiego w sprawie Szpitala Południowego (…) zminimalizowała te straty – ocenił.