"Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci w miejscu publicznym" – oświadczyła wyjaśnia Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. Skomentowała w ten sposób kontrowersyjną publikację portalu zero.pl... portalu...
±Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak zabrała głos w sprawie głośnej interwencji, która doprowadziła do umieszczenia dwojga dzieci w wieku trzech i czterech lat w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Działania te stały się przedmiotem dziennikarskiego śledztwa portalu zero.pl. Sprawę opisał Zero, stawiając rzeczniczkę w niekorzystnym świetle.
±Horna-Cieślak odniosła się do sytuacji z 14 sierpnia bieżącego roku na platformie X, przedstawiając własną wersję wydarzeń. X. Zaznaczyła, że na własne oczy widziała karygodne zachowanie matki. matki - kobieta wyzywała swoje dziecko od "k****".
±Do sprawy odniosła się warszawska policja. "Informujemy, że 15 sierpnia w Komendzie Stołecznej Policji odbyło się spotkanie o charakterze roboczym, które dotyczyło sytuacji rodziny oraz kwestii związanych z bezpieczeństwem małoletnich. Nie miało ono charakteru decyzyjnego w zakresie zastosowania przez Policję środków przewidzianych w ustawie. Należy zaznaczyć, że Komendant Stołeczny Policji nie uczestniczył w tym spotkaniu" – wskazano na początku oświadczenia.
−Opublikowane oświadczenie to reakcja na głośny materiał portalu zero.pl. Dziennikarze ujawnili zawiłe kulisy sierpniowego odebrania dzieci, podkreślając brak zgodności w ocenach poszczególnych służb. Z ich relacji wynika, że początkowo ani wezwana na miejsce policja, ani kurator, który odwiedził rodzinę dzień później, nie stwierdzili żadnych podstaw do natychmiastowego odebrania małoletnich. Mimo to, po dwukrotnym kontakcie pracownika Biura RPD z sądem i ostatecznej interwencji policji, wobec rodziców wydano zakaz zbliżania się do dzieci oraz nakaz opuszczenia mieszkania, co skutkowało przeniesieniem maluchów do domu dziecka. Decyzja ta zapadła początkowo bez orzeczenia sądu.
−Dalszy rozwój wydarzeń przyniósł zwrot akcji. Sąd rodzinny, po wszczęciu postępowania opiekuńczego, nakazał natychmiastowe wydanie dzieci z powrotem rodzicom. W uzasadnieniu sędzia przyjął tłumaczenia matki, która wyjaśniła, że szarpnęła dziecko w reakcji na strach, gdy to nagle wybiegło na jezdnię.
−Sąd uznał działania państwowych służb za "rażąco nieproporcjonalne do zdarzenia" i ocenił, że mogły one nosić wyraźne znamiona "przemocy instytucjonalnej". Zaznaczono również, że nagłe odseparowanie od głównych źródeł bezpieczeństwa mogło mieć dla trzy- i czterolatka niezwykle poważne skutki psychologiczne. Sąd odrzucił również argumenty dotyczące wcześniejszej karalności ojca za rozbój oraz obecności dwóch butelek piwa w mieszkaniu, wskazując, że w trakcie interwencji rodzice byli całkowicie trzeźwi.
+Po zgłoszeniu sprawy policja sprawdziła rodzinę i zdaniem Zero nie stwierdziła podstaw do interwencji. Policja wydała oświadczenie i zaprzecza stwierdzeniom, które padają w artykule Zera.