±Cholewiński po raz kolejny przytoczył uzasadnienie sądu, z którego wynika, że Horna-Cieślak "z żarliwością zaangażowała się w podejmowanie nieformalnych, pozaprocesowych i pospiesznych czynności, które w konsekwencji doprowadziły do niepotrzebnego umieszczenia maleńkich dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej". - Mówię bardzo jasno, że kwestionuje to, co mówi sąd w zakresie tego, jak wyglądała ta historia. Nie zgadzam się z takim przedstawieniem sytuacji, w której dochodziło do przemocy wobec dzieci - odpowiedziała rzecznik praw dziecka.
±Podkreślała, że jej interwencja to tylko jeden z elementów, bo "ta rodzina jest w zainteresowaniu służb od bardzo dawna". - Więc policja ma obowiązek podjąć określone działania w tym zakresie. działania. Między innymi musi skorzystać z procedur, które są przewidziane w prawie, czyli przeanalizować stan faktyczny do tego, czy istnieją czynniki krzywdzenia i zagrożenia dla bezpieczeństwa dziecka. I w tej sprawie to było. Wszyscy działali zgodnie z prawem na mocy obowiązującego prawa - dodała.
±Horna-Cieślak przyznała, że oprosiła poprosiła w komendzie stołecznej o zorganizowanie spotkania interdyscyplinarnego. - Mieliśmy już dużo materiału w zakresie tego, co się dzieje w tej rodzinie. I kiedy zebraliśmy cały materiał dowodowy w tej sprawie, to policja wypełniła formularz. Właśnie się podjęła działania w zakresie przeanalizowania jeszcze raz sytuacji rodziny i podjęła działanie związane z tym, żeby zabezpieczyć po prostu dobro dzieci, które doświadczały przemocy - stwierdziła.
+Cholewiński po raz kolejny przytoczył uzasadnienie sądu, z którego wynika, że Horna-Cieślak "z żarliwością zaangażowała się w podejmowanie nieformalnych, pozaprocesowych i pospiesznych czynności, które w konsekwencji doprowadziły do niepotrzebnego umieszczenia maleńkich dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej".