±"Wobec rodziny prowadzona była już procedura interdyscyplinarna, Niebieska Karta oraz sprawowany był nad nią nadzór sądowy" - poinformowała Komenda Stołeczna Policji. Policji, otwiera się w nowym oknie.
±- Jako rzecznik praw dziecka dziecka, otwiera się w nowym oknie będę reagować w momencie, kiedy jestem świadkiem tego, że małe dzieci są wyzywane, szarpane w momencie, kiedy dochodzi do przemocy wobec dzieci - tłumaczyła.
±Horna-Cieślak dopytywana o orzeczenie sądu powołała się ponadto na sprawę ośmioletniego Kamilka z Częstochowy. Częstochowy, otwiera się w nowym oknie.
±Do sprawy odnieśli się politycy opozycji. Paweł Jabłoński Jabłoński, otwiera się w nowym oknie na antenie Polsat News wskazał, że cała sprawa wygląda tak, "jakby pani Horna-Cieślak wykorzystywała narzędzia władzy, żeby dokonywać jakiejś prywatnej zemsty i odbierać małe dzieci rodzicom, wykorzystywać narzędzie nacisku na policję, na kuratora, na sąd".
±Maciej Wąsik Wąsik, otwiera się w nowym oknie stwierdził z kolei, że "kluczową postacią w aferze Horny-Cieślak jest Komendant Stołeczny Policji Krzysztof Ogroński". "To u niego w gabinecie zapadły decyzje, które doprowadziły do osobistej zemsty RPD na dzieciach i rodzinie, z którą była w konflikcie" - napisał na platformie X. X, otwiera się w nowym oknie.
±We wpisie Wąsika padły też zarzuty w kierunku Koalicji Obywatelskiej. Obywatelskiej, otwiera się w nowym oknie. W jego ocenie działania partii nie sięgają "już tylko opozycji, ale zwykłych Polaków, którzy przypadkiem mogli wejść w konflikt z jej działaczami".
+W trakcie rozmowy prowadzący Michał Cholewiński przytoczył fragment orzeczenia sądu dotyczące tego, że działania Hornej-Cieślak "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej, a machina państwowa i urzędowa została uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
+Zdaniem sądu "punktem wyjścia było co najwyżej szarpnięcie dziecka przez matkę i słowa, że 'przez całe życie muszę się z tobą męczyć' oraz wulgaryzmy wobec pani Moniki Horny-Cieślak". Również wezwani na miejsce policjanci mieli nie widzieć podstaw do tego, żeby odebrać dzieci rodzicom. Mimo to dochodziło do tajemniczych weekendowych spotkań RPD z komendantem stołecznym policji, które policja określiła mianem "roboczych". - Czy wywierała pani presję na policję, żeby dzieci od rodziców zabrać? - pytał prowadzący.
+- Po pierwsze, bardzo bym chciała, żeby sąd bazował na całości materiału dowodowego. (...) Kiedy dowiedzieliśmy się w poniedziałek, że jest rozprawa, która ma dotyczyć tego, co się wydarzyło, sąd mnie nawet nie wezwał, żebym składała zeznania w charakterze świadka. Sama się stawiłam - odpowiedziała. - Druga rzecz, nie spotykałam się z żadnym panem komendantem - dodała.
+Horna-Cieślak podkreślała też, że jej interwencja to tylko jeden z elementów, bo "ta rodzina jest w zainteresowaniu służb od bardzo dawna". - Więc policja ma obowiązek podjąć określone działania. Między innymi musi skorzystać z procedur, które są przewidziane w prawie, czyli przeanalizować stan faktyczny do tego, czy istnieją czynniki krzywdzenia i zagrożenia dla bezpieczeństwa dziecka. I w tej sprawie to było. Wszyscy działali zgodnie z prawem na mocy obowiązującego prawa - dodała.
+RPD przyznała też, że poprosiła w komendzie stołecznej o zorganizowanie spotkania interdyscyplinarnego. - Mieliśmy już dużo materiału w zakresie tego, co się dzieje w tej rodzinie. I kiedy zebraliśmy cały materiał dowodowy w tej sprawie, to policja wypełniła formularz. Właśnie się podjęła działania w zakresie przeanalizowania jeszcze raz sytuacji rodziny i podjęła działanie związane z tym, żeby zabezpieczyć po prostu dobro dzieci, które doświadczały przemocy - stwierdziła.
+- Sąd nie pracuje w długi weekend. (...) Skontaktowaliśmy się z sędzią dyżurującym, mówiąc o tym, że skierowaliśmy określone pisma i wnioski dowodowe do sądu, uważamy, że sprawa jest pilna, a z racji tego, że sędzia będzie mógł się z nimi zapoznać w poniedziałek, prosimy o to, żeby zapoznał się z materiałami w dniu dzisiejszym - mówiła.
+- Nie było żadnych nacisków, nie naciskamy i nie będziemy naciskać na żadne instytucje - zapowiedziała.