← Interwencja rzeczniczki praw dziecka
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

Burza wokół Rzeczniczki Praw Dziecka. Komentują jej wpis

2 zmiany po publikacji w ciągu 51 min: lead raz, 14 akapitów zmienionych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 23.09 o 17:40). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

23.09 17:25 23.09 23:16
treść i dopisania 18:31
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. Treść

    ±Dziennikarz tego samego portalu Patryk Słowik zadał pytanie: "Szanowna Pani, czy pracownik pani biura dzwonił do sędziego przypisanego do sprawy przed wydaniem rozstrzygnięcia. rozstrzygnięcia? Tak czy nie?"

    ±Z kolei adwokat związany z prawą częścią strony sceny politycznej, pełnomocnik m.in. Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, Bartosz Lewandowski, Lewandowski oświadczył: "Może warto wyjaśnić opinii publicznej, że interwencyjne odebranie dziecka z domu czy to przez policję, czy przez pracownika socjalnego w trybie ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej to OSTATECZNA OSTATECZNOŚĆ oraz powinno następować w sytuacjach skrajnych. Np. odurzenie narkotykami rodzica, brak opieki, oczywista przemoc fizyczna, molestowanie seksualne. W przypadku podejrzenia nieprawidłowości w funkcjonowaniu rodziny RPD często inicjuje postępowania przed sądem rodzinnym, który ma cały wachlarz możliwości prawnych: może ustanowić nadzór kuratora, zobowiązać rodziców do podjęcia warsztatów umiejętności wychowawczych czy innych zajęć itp. Ale odebranie malutkiego dziecka z domu za to, że matka zareagowała emocjonalnie, jest nie do obrony" – stwierdził.

  2. 23.09
    lead · 12 akapitów zmienionych
    Lead

    "Bardzo dobrze, że zgłosiła pani na policję, chodzi policję. Chodzi o to to, co działo się dalej", "Czy ktoś w końcu sprzeciwi się nadużywaniu instytucji?", a także: "Brawo za reakcję, ale czy uważa pani, że w porządku jest...

    Treść

    ±Jak podał portal Zero.pl Zero.pl, Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła dziecko i krzyczała na nie, a następnie została przez kobietę obrażona. Choć policja, kurator sądowy ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej, trafiły one do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

    ±W związku z całym zdarzeniem posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji zapowiedzieli w środę złożenie wniosków o odwołanie Moniki Hornej-Cieślak Horny-Cieślak ze stanowiska Rzecznika Praw Dziecka.

    ±"Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec kilkuletnich dzieci w miejscu publicznym. Poza stosowaniem przemocy fizycznej, Matka matka wyzywała dziecko w wulgarny sposób w tym m.in. 'ty "k****'. 'ty" k****'. Jako świadek przemocy zawiadomiłam policję. Nie zgadzam się na marginalizowane marginalizowanie przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom każdemu takiemu zachowaniu będę się stanowczo sprzeciwiać. Biuro Rzecznika Praw Dziecka jest w posiadaniu pełnej dokumentacji i materiału dowodowego dotyczącego tej rodziny i wcześniejszych form stosowania przemocy wobec dzieci – w szczególności Niebieskich Kart, informacji ze strony sąsiadów. Materiał dokumentujący przemoc wobec dzieci pochodzi z 2025 r. Był gromadzony przez różne instytucje. Biuro Rzecznika Praw Dziecka, ale również inne właściwe służby, służby podjęły i nadal niezależnie podejmują działania mające na celu zabezpieczenie dzieci, gdyż ich sytuacja nadal wymaga ochrony" - napisała Rzeczniczka Praw Dziecka.

    ±Do jej wpisu i zaistniałej sytuacji w mediach społecznościowych odnieśli się politycy, dziennikarze politycy i komentatorzy. dziennikarze.

    ±"Kasuję kolejne wpisy, bo nie chcę, jako ojciec, publicznie dać ujścia emocjom. Napiszę najchłodniej, jak potrafię. RPD najlepiej pomogłaby dzieciom, pomagając rodzicom. To, że wzywa policję i naciska na sąd sąd, oznacza, że w ogóle nie interesuje jej dobro dzieci. Dyskwalifikacja!" - ocenił dziennikarz związany m.in. z Polsat News Wojciech Dąbrowski.

    ±"Bardzo dobrze, że zgłosiła pani na policję, chodzi policję. Chodzi o to to, co działo się dalej. To już pachnie prywatnym odwetem przy pomocy stanowiska wbrew instytucjom..." - przekazała Agnieszka Burzyńska, dziennikarka Kanału Zero.

    ±"Z wielką ciekawością przeczytałem oświadczenie pani rzecznik. Jest mniej więcej to samo, co odpisało nam biuro RPD. Nadal ani słowa o osobistym zaangażowaniu i forsowaniu konkretnego rozstrzygnięcia wszelkimi sposobami. Przypomnijmy: sąd, kuratorzy i początkowo policja, policja nie widzieli podstaw do zabrania dzieci" - dodał od siebie Bartosz Michalski z zero.pl. Zero.pl.

    ±A dziennikarz Dziennikarz tego samego portalu Patryk Słowik zadał pytanie: "Szanowna Pani, czy pracownik Pani pani biura dzwonił do sędziego przypisanego do sprawy przed wydaniem rozstrzygnięcia. Tak czy nie?". nie?"

    ±"I dlatego uznała pani, że dzieciom będzie lepiej w domu dziecka, mimo, mimo że sąd wskazał przemoc instytucjonalną z pani strony wobec rodziny?" - odniosła się bezpośrednio do wpisu Hornej-Cieślak europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.

    ±"Czy ktoś w końcu sprzeciwi się nadużywaniu instytucji? Już było blokowanie rozdawania lodów dla dzieci z czerwonym paskiem na świadectwie, a teraz coś o wiele grubszego. Pomijając żenadę tej sytuacji, to okazuje się się, że można komuś odebrać dziecko w dość prosty sposób. Wystarczy być kimś na świeczniku" - napisał badacz cyberbezpieczeństwa i prywatności Łukasz Olejnik.

    ±"Brawo za reakcję. Ale czy uważa Pani, pani, że w porządku jest wpływanie na sędziów? Plus umieszczanie dzieci w domach dziecka to powinna być ostateczność po podjęciu innych działań" - przekazała też Dorota Spyrka związana z Partią Razem.

    ±Z kolei adwokat związany z prawą częścią strony politycznej, pełnomocnik m.in. Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, Bartosz Lewandowski, oświadczył: "Może warto wyjaśnić opinii publicznej, że interwencyjne odebranie dziecka z domu czy to przez Policję policję, czy przez pracownika socjalnego w trybie ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy domowej to OSTATECZNA OSTATECZNOŚĆ oraz powinno następować w sytuacjach skrajnych. Np. odurzenie narkotykami rodzica, brak opieki, oczywista przemoc fizyczna, molestowanie seksualne. W przypadku podejrzenia nieprawidłowości w funkcjonowaniu rodziny RPD często inicjuje postępowania przed sądem rodzinnym, który ma cały wachlarz możliwości prawnych: może ustanowić nadzór kuratora, zobowiązać rodziców do podjęcia warsztatów umiejętności wychowawczych czy innych zajęć itp. Ale odebranie malutkiego dziecka z domu za to, że matka zareagowała emocjonalnie emocjonalnie, jest nie do obrony" - stwierdził.