±Prof. Tomasz Grzyb, psycholog społeczny, dziekan Dziekan Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu przyznał w rozmowie z PAP, ocenił, że większość z nas kompletnie nie wie, jak się zachować, gdy wyją syreny.
±– Syrena alarmowa dla większości z nas nie jest znakiem czegokolwiek. Warszawiacy wiedzą, że syreny wyją 1 sierpnia o godz. 17, 17:00, w innych miejscach mogą się kojarzyć z Ochotniczą Strażą Pożarną. Zwracają uwagę, ale nie niosą informacji: co właściwie powinienem teraz zrobić? – mówi profesor w rozmowie z Mirą Suchodolską.
±Co robić zatem, zatem robić, gdy zagrożenie już się pojawia? Jak podkreśla Tomasz Grzyb, kiedy zagrożenie pojawi się po raz pierwszy, prawdopodobnie będziemy potwornie rozemocjonowani. – A jeśli nie będziemy wiedzieli, co robić i w którą stronę biec, zaczniemy naśladować ludzi wokół nas. To jest jakiś sposób funkcjonowania i w wielu przypadkach daje szansę przetrwania, ale dużo lepiej wiedzieć, co robić, niż ślepo podążać za tłumem.
±Jego zdaniem, zdaniem to nie jest czas na wymyślanie nowych form zachowania ani zastanawianie się, czy tu będzie lepiej, czy tam bezpieczniej. – To jest czas na wykonywanie poleceń. Dlatego tak istotne jest stworzenie systemu, w którym ktoś będzie te polecenia wydawał, a my będziemy chcieli go słuchać.
±Z tym że zdaniem psychologa, to Zdaniem eksperta musi to być jednak jedno konkretne źródło. – Proszę sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli każdy samorząd zacznie tworzyć własną aplikację do komunikowania się z mieszkańcami. Powstanie niesłychany bałagan. Potrzebujemy jednego systemu, któremu ufamy i który nie jest nadużywany, tak jak stało się to na przykład z alertami RCB.