Atak nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna z ofiar nie przeżyła „Księża bronili wiernych. Uratowali ich”
Policja informuje o pięciu osobach, które odniosły obrażenia w wyniku ataku nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna z nich zmarła. Zatrzymano zmarła, a dwie w stanie zagrażającym życiu trafiły do szpitala. Służby zatrzymały w sprawie 31-letniego obywatela Ukrainy.
±Policja informuje o pięciu osobach, które odniosły obrażenia w wyniku ataku nożownika na terenie opactwa w Jarosławiu. Jedna z nich zmarła. Zatrzymano zmarła, a dwie w stanie zagrażającym życiu trafiły do szpitala. Służby zatrzymały w sprawie 31-letniego obywatela Ukrainy.
±Policja dostała informację o ataku w czwartek ok. godz. 9:30. Doszło do niego na terenie Opactwa Jarosławskiego przy ul. Benedyktyńskiej. Z informacji przekazanych przez służby wynika, że zaatakowani zostali trzej księża i dwie osoby świeckie. Policja poinformowała, że jeden z duchownych nie przeżył. przeżył ataku. Pozostali ranni – trzech mężczyzn i jedna kobieta – zostali przewiezieni do szpitala w stanie ciężkim. Jak podała prokuratura, dwie osoby znajdują się w stanie zagrażającym życiu.
±Jak dowiedział dowiedziała się dziennikarz Interii Dawid Serafin, Interia, napastnik najpierw wtargnął do kawiarenki znajdującej się na terenie klasztoru. opactwa. Od początku miał zachowywać się agresywnie.
±Na prośbę o opuszczenie pomieszczenia mężczyzna miał rzucić się na jednego z księży i zacząć go bić. Według relacji, 31-latek uderzył duchownego, a następnie rozbił na jego głowie szklane dzbanki na herbatę. W tym czasie znajdujące się w kuchni kucharki uciekły z pomieszczenia. pomieszczenia, a ksiądz zdołał się ukryć w pomieszczeniu.
±Potem nożownik zaatakował osoby w kościele znajdującego się na terenie jarosławskiego opactwa przy ul. Benedyktyńskiej. Wpadł do świątyni przed mszą o godz. 10. Jak podała Interia, 31-latek zaatakował w kościele księdza, gdy ten wychodził z konfesjonału. Wcześniej zabrał nóż z klasztornej kuchni.
−Prokuratura wszczęła już w tej sprawie śledztwo.
+– Co tu dużo mówić, on nas chciał po prostu mordować – mówi siostra Barbara Dendor, przełożona żeńskiego klasztoru zakonu w Jarosławiu, który znajduje się w sąsiedztwie opactwa.
+– Najpierw zadawał ciosy w kawiarni, a później uciekł do kościoła. Jeden z księży zmarł na miejscu. Drugi w ciężkim stanie walczy o życie. Dwóch kolejnych jest rannych, ale chyba nie na tyle mocno, by ich życie było zagrożone. Księża bronili wiernych. Uratowali ich. My jako siostry jesteśmy bezpieczne. Żadna z nas nie ucierpiała. Nie ucierpiało też żadne dziecko z przedszkola, które prowadzimy przy zakonie – opowiedziała siostra Barbara Dendor.
+Jak podały służby, nożownik dostał się do Polski w nocy ze środy na czwartek. Przyjechał tu z Niemiec.