±– Ja już przyszłam, kiedy ksiądz Marek siedział na ławce. Bardzo krwawił, bo został uderzony w tętnicę szyjną. Był cały zakrwawiony i widać było, jak życie uchodzi z niego powoli. Praktycznie nie mogę dojść do siebie w tej chwili. Znienacka został tutaj uderzony – dodaje.
±Jak podkreśliła, podkreśla, ksiądz Marek angażował się w pomoc uchodźcom z Ukrainy. Wspomina, że po rozpoczęciu wojny dom rekolekcyjny przyjmował osoby uciekające przed rosyjską agresją.