← Ryszard Chojnowski o historii elektronicznej rozrywki
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

Ryszard Chojnowski: Bez piractwa nie byłoby polskiej branży [Dzieje, odc. 28]

1 zmiana po publikacji w ciągu 15 min: lead raz, 3 akapity zmienione, 5 dopisanych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 24.09 o 20:25). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

24.09 20:10 24.09 21:05
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 24.09
    lead · 3 akapity zmienione · 5 akapitów dopisanych
    Lead

    Gościem Marcina Giełzaka w programie "Dzieje" był Ryszard Chojnowski – znany tłumacz, pasjonat i ekspert branży. tłumacz gier komputerowych. Rozmowa toczyła się wokół fascynującej historii elektronicznej rozrywki, jej ewolucji od prostych... prostych pikseli do...

    Treść

    ±Rozpoczynając dyskusję, Marcin Giełzak przywołał słowa legendarnego krytyka filmowego Rogera Eberta, który bezwzględnie odmawiał grom miana sztuki, porównując je do zwykłych szachów. Ryszard Chojnowski stanowczo odbił ten argument. - To bym mu powiedział, że literatura nie jest alfabetem i szachy to jest zbiór zasad przedstawiających określoną grę i tylko tyle - ripostował. Ekspert zauważył, że gracz, mając realny wpływ na losy bohaterów, przeżywa wirtualne wydarzenia o wiele głębiej. - Możemy stworzyć grę, w której szachy będą bohaterem i możemy sprawić, by to była opowieść. Interaktywna opowieść, w której gracz dozna wielu wzruszeń, radości i przeżyje może nawet swoiste katharsis - argumentował gość.

    ±Chojnowski zwrócił uwagę, że dawne bariery sprzętowe często stymulowały wyobraźnię programistów i artystów. - Skoro nie możemy tych budynków, tego wszystkiego, to zrobimy mgłę. I tam mgła nieprawdopodobnie dodaje klimatu - wspominał kulisy powstawania klasycznej gry "Silent Hill", w czasach, gdy brakowało pamięci RAM. Tłumacz z entuzjazmem podkreślał też edukacyjny walor cyfrowych produkcji. - Wystarczy zagrać w "Civilization" chociażby, żeby poznać dzieje ludzkości, oczywiście bardzo skondensowane i w dużej mierze uproszczone - zauważył ekspert. Dodał, że tytuły takie jak polskie "This War of Mine" czy gra "Papers, Please" potrafią uczyć empatii i pokazywać przerażające mechanizmy państw autorytarnych.

    ±Szczególnie gorącym wątkiem okazały się narodziny polskiego gamedevu, który dziś święci triumfy pod każdą szerokością geograficzną. Gość Giełzaka wygłosił na ten temat mocną, nieco kontrowersyjną tezę. - Moim zdaniem tak naprawdę bez piractwa w latach osiemdziesiątych nie byłoby polskiej branży - ocenił bez ogródek Chojnowski. Przypomniał, że w czasach PRL-u i we wczesnych latach 90. legalne oprogramowanie było nad Wisłą abstrakcją, a rozkwit talentów miał miejsce na gwarnych giełdach. - Wiem, że można teraz na to się krzywić, że to było nielegalne. Wtedy to było legalne (...) Gdyby nie to, nie rozwinęłaby się wtedy polska branża, nie byłoby nikogo stać na to - podsumował znawca, wspominając też złotą erę czasopism poświęconych grom, takich jak "Top Secret" czy "Secret Service".

    +Ekspert zauważył, że gracz, mając realny wpływ na losy bohaterów, przeżywa wirtualne wydarzenia o wiele głębiej. - Możemy stworzyć grę, w której szachy będą bohaterem i możemy sprawić, by to była opowieść. Interaktywna opowieść, w której gracz dozna wielu wzruszeń, radości i przeżyje może nawet swoiste katharsis - argumentował gość.

    +Chojnowski zwrócił uwagę, że dawne bariery sprzętowe często stymulowały wyobraźnię programistów i artystów.

    +- Skoro nie możemy tych budynków, tego wszystkiego, to zrobimy mgłę. I tam mgła nieprawdopodobnie dodaje klimatu - wspominał kulisy powstawania klasycznej gry "Silent Hill", w czasach, gdy brakowało pamięci RAM.

    +Szczególnie gorącym wątkiem okazały się narodziny polskiego gamedevu, który dziś święci triumfy pod każdą szerokością geograficzną. Gość Giełzaka wygłosił na ten temat mocną, nieco kontrowersyjną tezę.

    +- Moim zdaniem tak naprawdę bez piractwa w latach osiemdziesiątych nie byłoby polskiej branży - ocenił Chojnowski. Przypomniał, że w czasach PRL-u i we wczesnych latach 90. legalne oprogramowanie było nad Wisłą abstrakcją, a rozkwit talentów miał miejsce na gwarnych giełdach.