Treść
±– W zeszłym tygodniu była taka sytuacja, że udałam się do Trybunału Konstytucyjnego, przechodząc przechodząc, zobaczyłam, że bramka wejściowa jest zatarasowana przez manifestantów, wejście było bardzo utrudnione (...) absolutnie nie zamierzali ustąpić i pozwolić mi swobodnie przejść – opisała, dodając, że pytano ją, w jakim celu udaje się do budynku i kim jest.
±– Jakieś głosy do mnie doszły doszły, że mają prawo legitymować. (...) Stanowczo podeszłam, zadzwoniłam, przeprosiłam i jakoś tam się przedostałam – powiedziała.
±– Dziennikarz Republiki z kamerzystą prawie, prawie że napadali na nas i mimo że szliśmy spokojnie spokojnie, nie pozwolili nam iść, byli agresywni, napastliwi, prawie że mieliśmy wrażenie, że wejdą do tramwaju na Pl. Unii Lubelskiej wejdą i będą krzyczeć, że bezprawnie zajmujemy stanowiska sędziów – powiedziała.
±– Postanowiliśmy zawiadomić właściwe służby oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji i prokuratora generalnego o tym niebezpieczeństwie i ryzykach – podkreśliła.
±Dodała, że art. 57 konstytucji gwarantuje prawo do manifestacji, ale nie może to stanowić zagrożenia dla bezpieczeństwa innych osób. – Oczekujemy, żeby właściwe służby zadbały tam o bezpieczeństwo w poszanowaniu również prawa do manifestacji – wskazała.