USA mogą podnieść koszty prowadzenia interesów z Rosją ponoszone przez Chiny. A Pekin może podnieść koszty kontynuowania wojny ponoszone przez Moskwę. Moskwę koszty kontynuowania wojny. Trzeba "tylko" przekonać do tego Donalda Trumpa.
±Sevinj Osmanqizi jest doświadczoną dziennikarką, dziennikarką i pisze artykuły dla "Kyiv Post" na temat polityki zagranicznej, bezpieczeństwa międzynarodowego i geopolityki. Mieszka w Waszyngtonie, a jej praca koncentruje się na Ukrainie, wojnie z Rosją oraz szeroko pojętej przestrzeni postsowieckiej.
±Waszyngton dąży do zresetowania globalnej dynamiki handlu i bezpieczeństwa, bezpieczeństwa. Kijów bacznie obserwuje, czy administracji Trumpa uda się wywrzeć presję na Pekin, aby ten podciął ekonomiczne podłoże pod machiną wojenną Władimira Putina.
±Trump właśnie zyskał potężne nowe narzędzie pozwalające wpływać właśnie na te relacje: szeroko zakrojoną ustawę o sankcjach wobec Rosji, która umożliwia Waszyngtonowi nałożenie ceł na największych partnerów handlowych Rosji.
±Tworzy to niezwykły trójkąt. Waszyngton może podnieść ponoszone przez Pekin koszty prowadzenia interesów z Rosją ponoszone przez Pekin. Rosją.
±Jednoczesne przybycie do Nowego Jorku Kiriłła Dmitriewa— Dmitriewa — szefa Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich i czołowego dyplomaty Putina działającego za kulisami — jest przemyślaną reakcją na spotkanie Trumpa z Xi.
±Wysłany w celu spotkania się z najbliższym otoczeniem Trumpa, w tym z Jaredem Kushnerem i Stevem Steve'em Witkoffem, Dmitriew realizuje klasyczną dyplomatyczną strategię "kija i marchewki", koordynowaną przez Kreml.