+Moskal już w rozmowie z Onetem zaprzeczał, aby konsultował poprawki z Kralem. Jak przekonywał, z szefem Zondacrypto miał kontakt tylko raz - podczas wcześniejszego spotkania na Ibizie.
+- Z Przemysławem Kralem miałem kontakt dosłownie raz w życiu, podczas tamtej pojedynczej rozmowy na Ibizie. Nigdy więcej się z nim nie kontaktowałem. Nie mam do niego ani numeru telefonu, ani adresu e-mail - mówił portalowi.
+Poseł zaprzeczył również, aby konsultował poprawki za pośrednictwem Chodzińskiego.
+- Jedynym autorem poprawek był Janusz Kowalski, a ja się pod nimi jedynie podpisałem. Nie brałem żadnego udziału w ich tworzeniu - przekonywał.
+Janusz Kowalski potwierdził Onetowi, że to on przygotował poprawki. Zapewnił jednocześnie, że nie kontaktował się ani z Przemysławem Kralem, ani z Arturem Chodzińskim.
+Według jego relacji projekt przesłał Moskalowi 7 września, natomiast legislatorzy i kierownictwo klubu PiS mieli otrzymać go dopiero 23 września. Po zapoznaniu się z ustaleniami portalu Kowalski stwierdził, że jest "w szoku".
+"Jestem w szoku. Czyli przygotowane przeze mnie poprawki Klubu Parlamentarnego PiS trafiły do człowieka pracującego dla Krala i do samego Krala, poza wiedzą moją i klubu PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Błaszczaka" - napisał w przekazanym Onetowi oświadczeniu.
+Kowalski zaznaczył jednocześnie, że nie pozwolił na zmianę przygotowanych przez siebie poprawek.
+W piątkowym oświadczeniu Moskal napisał również o swoich podejrzeniach dotyczących źródeł i mechanizmu - jak to określił - próby przypisania mu odpowiedzialności za sprawę.
+Polityk wskazał na możliwość działania "obcych, w szczególności rosyjskich, służb", co powiązał ze swoją aktywnością poselską. W oświadczeniu nie przedstawił dowodów potwierdzających te podejrzenia.
+"Będę popierał każdą inicjatywę prowadzącą do pełnego ujawnienia kulis tej sprawy i ustalenia odpowiedzialności osób oraz instytucji, które zawiodły" - zakończył Moskal.