← Ciche edycje
Interia · ciche edycje po publikacji · muzyka.interia.pl ↗

Heavy Pop Fest 2026: marzyć razem jest raźniej [RELACJA]

1 zmiana po publikacji w ciągu 4 h 29 min: 3 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 27.09 o 17:11). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

27.09 17:11 27.09 21:40
treść i dopisania 21:40
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Chyba mogę powiedzieć, że to był dla mnie najciekawszy koncert Festu. Wcale nie dlatego, że reszta mi się nie podobała, bo podobała mi się bardzo, o czym zaraz oczywiście, ale na występie Soli stałam i byłam cały czas ciekawa, co dalej i co ja o tym w zasadzie myślę. Bo po pierwszym kawałku ("Fenomen") powiedziałam "wow, eurowizyjne" - w tym dobrym znaczeniu łączenia elektroniki z momentami monumentalnymi, rapem i w ogóle motornicza bije brawo. W drugim kawałku ("Zaćmienie") też było to wszystko i nawet więcej, przez co czegoś było zdecydowanie za dużo. W trzecim kawałku ("Warkocze") znowu było wow. I dalej było podobnie, bo ogólnie to nie jest zbyt łatwa muzyka, ale z drugiej strony takie "Oslo" ma super chwytliwy refren. Zdecydowanie klawisz i główny, żeński wokal to fundamenty tego zespołu, mam natomiast mieszane uczucia, co do wokalu męskiego, bo czasem tam się zdarzały ładne harmonie, a czasami to jednak było za wiele. Podsumowując, ciekawe i jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć ich na żywo, to warto. Choćby tylko po to, żeby wyrobić sobie swoją opinię. Albo się ze sobą pokłócić jak ja.

    ±Dalej: Toń. Jedyny koncert w tym roku. "Przedsiębiorca z branży pogrzebowej, prawnik od prądu, nauczycielka śpiewu, tłumacz z MTV i tatuś polskiego stonera - grają wspólnie muzykę z pogranicza good vibe'u i bad-tripa" - szanuję ten opis, po pierwsze. Mimo nie za dużej orientacji w muzyce metalowej, coś tam już słyszałam, i połączenie metalu i motywów ludowych to jedno z moich ulubionych. Tutaj oczywiście najlepiej w pamięci zapadło "…A dom niewoli zniszcz i spal". Zresztą pewnie nie tylko mi, bo "Zniszcz, rozpi…ol, spali spal niewoli dom" krzyczała cała sala. Może i - jak sami mówili - dali z siebie mocne 30% i mieli nadzieję, że jest co najmniej średnio, ale to dopiero początek ich zalet. Grajcie może częściej niż raz w roku. Nieśmiała propozycja!

    ±Przedostatni wystąpili gospodarze, czyli zespół .wavs. Była to dla nich fizyczna i koncertowa premiera płyty "TOTAL", którą do tej pory słyszałam tylko na żywo, bo na streamingach będzie na początku października, a CD nie kupiłam, bo jestem czasem ciołkiem i patrzyłam na nie przez cały wieczór, po czym przypomniałam sobie w tramwaju, aleee... dążę do tego, że nie jest to jeszcze pora na zdecydowane oświadczenia, ale póki co chyba mogę powiedzieć, że ten materiał podoba mi się bardziej niż poprzedni, chociaż poprzedni również lubię. Super też, że do składu doszedł Wojtek, który podczas półfinałów Rytmów Młodych był Grześkiem, a teraz mamy i Wojtka, i Grześka, i jest to układ wielce pozytywny, bo dostaliśmy dodatkową gitarę i ładne chórki. W Hype Parku do chłopaków dołączył też Paweł Gawryłowicz z zespołu Opady, żeby zagrać partie na trąbce. Tak się robi premierę płyty. Chciałabym, żeby się z tym materiałem wybili, bo - uwaga, banalne zdanie - czegoś takiego na polskiej scenie nie ma. Mam nadzieję, że oni też o tym marzą, bo marzyć razem jest raźniej.