±– - W wyborach na prezydenta Krakowa nie decydują sztaby wyborcze i kandydaci, tylko mieszkańcy naszego miasta. Więc będę zabiegała o głosy przede wszystkim mieszkanek i mieszkańców Krakowa. Krakowa - powiedziała.
±Prowadzący Piotr Salak zwrócił uwagę, że w 2024 r. Aleksander Miszalski dostał w pierwszej turze 37 proc. głosów, a Piątkowska - niespełna 30 proc. Kandydatka przypomniała, że Miszalski był kandydatem KO odwołanym w referendum, co mogło nadszarpnąć zaufanie Krakowian do KO.
±– - Moim zadaniem jest przekonać mieszkańców miasta, żeby raz jeszcze zaufali, żeby poszli do wyborów, żeby wybrali Kraków ewolucyjnej zmiany – - powiedziała. – - Ja mam tego świadomość, że startuje startuję w wyborach w bardzo trudnych uwarunkowaniach – - dodała.
±Kandydatka wspierana przez KO przekonywała także, że jest atakowana w sieci. – - Wiemy, że powstaje mnóstwo profili, które są poświęcone mojej osobie, szkalują moje dobre imię, moje środowisko poprzez reklamy sponsorowane, targetowane. Nie wiemy, kto te reklamy sponsoruje, nie wiemy, kto mówi w trakcie kampanii wyborczej do mieszkańców naszego miasta. Tylko z trzech profili, które powstały w momencie rozpoczęcia kampanii wyborczej mamy trzy 3 miliony wyświetleń, czyli tak na prosto licząc trzy razy mieszkaniec naszego miasta mógł obejrzeć tylko z trzech profili treści, które pomawiały i w złym świetle stawiały moją osobę – - mówiła.
±Pytana o to, czy będzie w tej sprawie pozywała w trybie wyborczym, Piątkowska stwierdziła, że "najprawdopodobniej coś się zadzieje".