← Demonstracja działania abortomatu
OKO.press · ciche edycje po publikacji · oko.press ↗

Za pomoc w aborcji grożą 3 lata więzienia. Dlatego powstał abortomat

1 zmiana po publikacji w ciągu 10 min: lead raz, 10 dopisanych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 29.09 o 10:51). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

29.09 10:51 29.09 11:00
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 29.09
    lead · 10 akapitów dopisanych
    Lead

    Przy Wiejskiej 9, w przychodni Abotak, będzie można odebrać tabletki aborcyjne z abortomatu, czyli paczkomatu aborcyjnego. Bez formularza, bez podawania danych, bezpiecznie. 29 września aktywistki zademonstrowały jego działanie.

    Treść

    +Kinga Jelińska, Woman Help Woman: „Robimy 130 aborcji dziennie, jesteśmy największymi dostarczycielkami aborcji w Polsce. Chcemy, żeby opieka aborcyjna była racjonalna i dopasowana do dzisiejszych czasów, a nie sprzed 50 lat”.

    +Justyna Wydrzyńska, Aborcyjny Dream Team, Kobiety w sieci: „W 2023 r. zostałam skazana za pomocnictwo w aborcji. Sąd uznał mnie za winną. Po trzech latach przez chaos w sądownictwie nadal jestem oskarżona, czekam na proces. Posłowie i posłanki obiecały zmienić prawo. Nie dotrzymały obietnicy. Więc znowu musiałyśmy znaleźć sposób, żeby robić to bezpieczniej. Coraz więcej osób wie, że można tabletki zdobyć online i to jest zwycięstwo.”

    +Przychodnia aborcyjna Abotak funkcjonuje od marca 2025 r. Można w niej zrobić aborcję tabletkami i spędzić ten czas w specjalnym pokoju zwanym mizolatką. Można być w tym czasie samej albo poprosić o wsparcie pracowniczkę przychodni.

    +Demonstracje są zarejestrowane jako cykliczne i odbywają się 2-3 razy w tygodniu. Zazwyczaj termin jest nieznany. Hałas, który towarzyszy demonstracjom przekracza dozwolone normy (nawet 120 decybeli). Mieszkańcy nie mogą normalnie pracować, mają trudności z wyjście z domu. Starsi mieszkańcy posesji po prostu się boją.

    +Mieszkańcy alarmowali miasto i policję o sprawie, dotychczas bez żadnej reakcji. Także OKO.press dwa razy pytało miasto, czy będzie interweniować w tej sprawie. Dwukrotnie uzyskaliśmy odpowiedź, że do interwencji nie ma podstaw.

    +W lipcu 2026 r. rzeczniczka prasowa warszawskiego ratusza Marzena Gawkowska napisała OKO.press: „W świetle obecnie obowiązujących przepisów składanie zawiadomień organom ścigania bezpośrednio przez osoby pokrzywdzone działaniami aktywistów organizacji antyaborcyjnych, oburzonych gorszącymi treściami lub hałasami jest działaniem jak najbardziej właściwym i uprawnionym. Nie jest natomiast możliwe narzucenie organizatorom, w jaki sposób ma przebiegać ich zgromadzenie oraz w jaki sposób mają używać nagłośnienia i innych materiałów, by prezentować swoje poglądy”.

    +Demonstracje skrajnie utrudniały pracę także osobom pracującym w przychodni Abotak, prowadzonej przez Aborcyjny Dream Team i Aborcję bez Granic. Kilka razy pod przychodnią rozlano kwas masłowy, a pracowniczka przychodni trafiła z tego powodu do szpitala.

    +W maju 2026 r. Natalia Broniarczyk z ADT mówiła OKO.press: „Tych ludzi jest mało, bo to jest maks 12 osób, ale są wyposażeni z wiele głośnych urządzeń. Miasto nie chce nic zrobić z tym protestem. Myślę, że powodem jest też podejście do aborcji”.

    +Chwilowy przełom nastąpił 1 września, gdy policja po raz pierwszy zareagowała na hałas, a Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa rozwiązało demonstrację. Bezpośrednio reakcja policji była spowodowana zachowaniem mężczyzny, który z małym dzieckiem na rękach przyszedł obok demonstracji i usadził dziecko w foteliku auta zaparkowanego pod przychodnią. Mężczyzna zwrócił się błagalnie do demonstrujących o ciszę, po czym padł przed nimi na kolana. Wtedy policjanci zaczęli odłączać nagłośnienie demonstrującym. Opisaliśmy sytuację tutaj:

    +To poprawił sytuację na dwa dni. W kolejnych dniach głośne demonstracje wróciły.