±Podopieczni Thomasa Tuchela dostali mieli dziś idealną wymarzoną okazję na przełamanie. Czesi w ostatnich miesiącach znajdują się w poważnym kryzysie. Po tragicznych w ich wykonaniu mistrzostwach świata kadrę objął Santi Denia. Szkoleniowiec z Półwyspu Iberyjskiego początku pracy u naszych południowych sąsiadów nie będzie wspominał najlepiej. Kilka dni temu pełną pulę z Pragi wywieźli Chorwaci.
±W pierwszej połowie wtorkowych zmagań nie brakowało mało przyjemnych scen. Czerwoną kartkę za brutalne wejście w rywala otrzymał Pavel Sulc. Po drugiej stronie nie popisał się Myles Lewis-Skelly. Obrońca był zagrożony wyrzuceniem z boiska, lecz arbiter ukarał go "jedynie" żółtym kartonikiem. Nie spodobało się to gwiżdżącym kibicom. Zwłaszcza, że faulowany Lukas Cerv na moment opuścił boisko.
±Po większych emocjach zrobiło się tuż przed siedemdziesiątą minutą, gdy prowadzenie gości podwyższył Harry Kane. Gol napastnika musiał cieszyć podwójnie, z uwagi na niedawne sceny z Hiszpanii. Więcej bramek już nie padło, wobec czego niedawny koszmar Anglików w Hiszpanii poszedł w niepamięć.
±Ich problem polega jednak na tym, że dziś triumfowali także zwycięzcy tegorocznego mundialu, dlatego też a co za tym idzie różnica między tymi dwiema reprezentacjami nie uległa zmniejszeniu.