+Już po publikacji tekstu, z dziennikarzem Niezalezna.pl skontaktowała się s. Anna Ptaszek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. Okazało się, że wcześniej nie znała – wraz z kierująca sądem s. Beatą Najjar - pisma podpisanego przez s. Dobosza.
+„Zarówno ja, jak i pani sędzia Najar jesteśmy zdumione jego treścią” – stwierdziła.
+Zaznaczając, iż s. Najjar rozważa skierowanie pisma do sądów rejonowych, w którym przedstawi swoje stanowisko w tej sprawie.
+„Na pewno nie jest intencją władz sądu okręgowego zniechęcanie jakiegokolwiek sędziego do kandydowania na wakujące stanowiska w sądzie okręgowym. Wręcz przeciwnie, bardzo zależy nam, żeby zgłaszało się jak najwięcej sędziów po to, żeby Krajowa Rada Sądownictwa miała do wyboru kandydatury, które może porównać” – tłumaczyła.
+„Rzeczywiście odbiorca tego pisma może mieć wrażenie, że jest jakaś ustalona lista w porozumieniu z kimś z władz sądu i że nie warto się zgłaszać. Nieprawda. Absolutnie to nie jest nasza intencja” – podkreśliła s. Ptaszek. – „Wiemy, że w sądach rejonowych są znakomici fachowcy, znakomici prawnicy i naprawdę bardzo nam zależy, żeby zgłaszało się ich jak najwięcej po to, żeby KRS miał do wyboru różne kandydatury, z których będzie mogła dokonać wyboru osoby o najlepszych kwalifikacjach. I nie musi to być wybór padający na osobę, która jest na delegacji. Może się okazać, że lepszym kandydatem jest sędzia, który pracuje w sądzie rejonowym Absolutnie nie chcemy gwarantować „pierwszeństwa przejazdu” dla konkretnych osób”.