← Wydanie listu żelaznego dla Romanowskiego
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

List żelazny wobec Romanowskiego. Sędzia wyjaśnia decyzję

2 zmiany po publikacji w ciągu 15 min: 3 akapity zmienione, 8 usuniętych, 11 dopisanych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 30.09 o 15:20). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

30.09 15:05 30.09 16:25
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. 30.09
    3 akapity zmienione · 7 akapitów usuniętych · 11 akapitów dopisanych
    Treść

    ±- Sąd stanął na stanowisku, że zastosowanie przepisu, który uzależnia wydanie listu żelaznego od stanowiska prokuratora, jest sprzeczne z konstytucją - wyjaśniła przedstawicielka sądu. sędzia Anna Ptaszek, dodając, że zagrażało to równości stron postępowania karnego.

    ±- W Z całą mocą podtrzymuję swoje uprzednie stanowisko, że niestety, ale w tej sprawie, w tym postępowaniu i temu konkretnemu podejrzanemu nie możemy zaufać, tak jak to uczynił sąd sąd. Mamy do czynienia z osobą, która od długiego czasu się ukrywa, która podejmowała różnego rodzaju kroki mające na celu uniknięcie zatrzymania - oświadczył ripostował prokurator Piotr Woźniak.

    ±- Deklaracje podejrzanego są niewiarygodne. Wskazanie miejsca pobytu, które de facto jest placem budowy, wskazanie, iż posługuje się paszportem na inną tożsamość, i szereg innych elementów wskazuje na to, że niestety, ale zaufać podejrzanemu w tym momencie nie mogę - punktował zachowanie polityka przedstawiciel prokuratury. dodał stanowczo śledczy.

    −Sąd Okręgowy w Warszawie opublikuje pełne, trzynastostronicowe uzasadnienie decyzji o wydaniu listu żelaznego dla byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Sędzia Anna Ptaszek odniosła się do kluczowych argumentów, które zaważyły na postanowieniu sądu, w tym do odrzucenia oficjalnego sprzeciwu prokuratury.

    −- Nastąpiła w poprzedniej kadencji parlamentu zmiana przepisów dotyczących listu żelaznego i została wprowadzona taka regulacja, która mówi o tym, że list żelazny może być wydany, o ile nie sprzeciwi się prokurator w tej sprawie - przypomniała sędzia Anna Ptaszek.

    −Śledczy skorzystali z tego prawa. Prokuratura argumentowała, że podejrzany wykorzystał chorobę do ucieczki z Polski przed tymczasowym aresztowaniem. Ustalono, że konsekwentnie ukrywał się na Węgrzech, a następnie w Naddniestrzu, posługując się fałszywą tożsamością, do czego zresztą sam przyznał się we wniosku kierowanym do sądu.

    −Mimo mocnych argumentów oskarżycieli sąd postanowił zignorować stanowisko prokuratury, powołując się na nadrzędność konstytucji oraz prawa międzynarodowego.

    −Zgodnie z przytoczonym orzecznictwem, uzależnianie rozstrzygnięcia od decyzji jednej ze stron łamie zasadę równości w procesie. Sędzia podkreśliła, że poprzednie władze wprowadzały zmiany w procedurach karnych, których jawnym celem było związanie rąk sędziom i maksymalne wzmocnienie roli prokuratora. Sąd uznał, że takie regulacje nie mogą go wiązać, ponieważ musi on orzekać obiektywnie i całkowicie bezstronnie.

    −Decyzja warszawskiego sądu spotkała się ze stanowczą krytyką ze strony śledczych. Prokurator Piotr Woźniak kategorycznie odrzucił argumentację o niekonstytucyjności przepisów i zapowiedział złożenie oficjalnego zażalenia w ciągu siedmiu dni. Oskarżyciel podkreślił, że deklaracjom oskarżonego nie można wierzyć, ponieważ polityk przez długi czas skutecznie unikał zatrzymania, uciekając na Węgry, a następnie do Naddniestrza.

    −Śledczy zadeklarowali jednocześnie, że śledztwo wokół Funduszu Sprawiedliwości jest stale w toku i najprawdopodobniej zostanie wkrótce rozszerzone. Prokurator Woźniak przypomniał, że jeśli list żelazny się uprawomocni, a Marcin Romanowski nie będzie stawiał się na wezwania organów ścigania, prokuratura będzie mogła błyskawicznie wnioskować o ponowne zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

    +Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przyznaniu listu żelaznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu. Krok ten uchyla konieczność tymczasowego aresztowania polityka, gwarantując mu pozostanie na wolności w zamian za współpracę z wymiarem sprawiedliwości. Wymagało to jednak odrzucenia oficjalnego sprzeciwu prokuratora.

    +O szczegółach obszernego, trzynastostronicowego uzasadnienia poinformowała rzeczniczka sądu, sędzia Anna Ptaszek. Wyjaśniła ona, że wprowadzone w poprzedniej kadencji parlamentu przepisy, wiążące ręce sędziom poprzez uzależnienie wydania listu żelaznego od zgody oskarżyciela, uderzają w prawo do sprawiedliwego procesu.

    +Wymiar sprawiedliwości wziął również pod uwagę, że dotychczasowe środki ścigania byłego wiceministra na arenie międzynarodowej, takie jak europejski nakaz aresztowania czy tradycyjny list gończy, okazały się w praktyce całkowicie nieskuteczne.

    +- Zdaniem sądu rozsądniejszą, korzystniejszą decyzją będzie wydanie listu żelaznego i umożliwienie organom ścigania i sądowi w konsekwencji wyjaśnienia tej sprawy, niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach - podsumowała argumentację rzeczniczka sądu.

    +Fałszywa tożsamość i ucieczka do Naddniestrza

    +Decyzja sądu zapadła mimo przedstawienia przez śledczych bardzo obciążających dowodów na to, że polityk intencjonalnie unikał organów ścigania. Z ujawnionych w sądzie informacji wynika, że podejrzany, pod pretekstem choroby, opuścił Polskę z obawy przed aresztowaniem. Ustalono, że ukrywał się najpierw na terytorium Węgier, a następnie w Naddniestrzu. Co więcej, w oficjalnym wniosku do sądu sam Marcin Romanowski przyznał się do posługiwania się fałszywą tożsamością. Sąd uznał jednak tę wiedzę za niewystarczającą do zablokowania listu żelaznego, skupiając się na bezspornym fakcie przebywania polityka poza krajem.

    +Stanowisko sądu spotkało się z natychmiastową, bardzo ostrą reakcją oskarżycieli. Prokurator Piotr Woźniak zapowiedział wniesienie w ciągu siedmiu dni oficjalnego zażalenia do sądu apelacyjnego, podważając wiarygodność jakichkolwiek zapewnień płynących ze strony obrony.

    +Prokurator odrzucił twierdzenia sądu, jakoby list żelazny był w tym momencie jedynym skutecznym wyjściem. Wyraził przekonanie, że konsekwentne stosowanie instrumentów współpracy międzynarodowej i listów gończych doprowadziłoby w końcu do zatrzymania zbiega. Zapowiedział też, że śledztwo wokół afery Funduszu Sprawiedliwości wciąż mocno się rozwija.

    +- Nie jest wykluczone, że to postępowanie ulegnie rozszerzeniu zarówno przedmiotowo, jak i podmiotowo. Nie jest wykluczone, że osoby już podejrzane w tym postępowaniu będą miały uzupełnione zarzuty. Nie ma mowy o czymś takim, że to postępowanie już jest na takim etapie, że możemy w tym momencie dać pełną swobodę podejrzanym - zapowiedział kolejne kroki organów ścigania prokurator Woźniak.

    +Śledczy przypomniał również, że korzystanie z listu żelaznego nakłada na podejrzanego surowe obowiązki, w tym zakaz utrudniania postępowania i konieczność bezwzględnego stawiennictwa na każde wezwanie.

    +- Jeżeli nie realizuje tych obowiązków, można ponownie wdrożyć postępowanie związane z zastosowaniem tymczasowego aresztowania - ostrzegł na koniec prokurator, zapowiadając skrupulatną kontrolę zachowania polityka.