±Jedno z dzieci, które w poniedziałek weszło do placówki opiekuńczej, nagle z przyniesionego przez siebie plecaka wyjęło broń. Pistolet znajdował się w kaburze i był naładowany.
±Jak podaje NBC News, policja nie ujawniła danych rodziny. Wiadomo jednak, że jedno z rodziców dziecka jest funkcjonariuszem organów ścigania w sąsiedniej jurysdykcji. Szef miejscowej policji Joseph Bialy ocenił, ocenił jednak, że broń raczej nie należała do wyposażenia służbowego.
±Policja zatrzymała monitoring przejęła nagrania z monitoringu placówki. Jak podaje stacja, śledczy potwierdzają, że incydent w żłobku zarejestrowała kamera. Przekazują też, że kamera - na nagraniu widać, jak dziecko wyciąga pistolet z plecaka.
±Dodał też, że materiał naprawdę trudno oglądać. - Gdyby nauczycielka nie zareagowała, nie wiem, w jakiej sytuacji znajdowalibyśmy co by się teraz ani o czym musielibyśmy rozmawiać wydarzyło - skomentował funkcjonariusz.
±Jak podaje NBC News, żłobek rozwiązał umowę z rodzicami dziecka, które nie będzie już korzystać z usług opiekuńczych placówki. Incydent przyniósł też ważną zmianę w sposobie funkcjonowania żłobka. Od teraz personel zamierza kontrolować plecaki wnoszone do budynku.
−W sali przez cały czas przebywała nauczycielka. To ona natychmiast zauważyła, co się dzieje. Błyskawicznie zareagowała.
−Bialy podkreślił, że funkcjonariusze traktują sprawę poważnie. Zaznaczył jednak, że nie zakłada się celowego działania żadnej z dorosłych osób. Jego zdaniem zdarzenie pokazuje przede wszystkim, jak ważne jest właściwe zabezpieczanie broni.