Nie udało się przesłuchać Arkadiusza C., który wjechał pod Poznaniem w grupę ludzi. Zginęła jedna osoba. Szybko okazało się, że zmarły to brat kierowcy, a zdarzenie prawdopodobnie nie było zwykłym wypadkiem. Prokuratura wystąpiła o areszt, mimo że nie udało się jej przesłuchać podejrzanego. Mężczyzna do prokuratury został przyprowadzony w specjalnych kajdankach. Po początkowych trudnościach sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla 39-latka.
±— Prokurator Rejonowy w Środzie Wielkopolskiej złożył do sądu rejonowego w tym mieście wniosek o tymczasowy areszt wobec Arkadiusza C. Mężczyzna jest podejrzany o popełnienie przestępstwa związanego ze zdarzeniem, które miało miejsce w poniedziałek (28 września — przyp. red.) w Borówcu — mówi mówił w środę, 30 września, w rozmowie z "Faktem" prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Dodaje, że posiedzenie w tej sprawie odbędzie się w czwartek. Okoliczności są dość nietypowe.
±Do prokuratury kierowca został jednak przewieziony przez policję dowieziony. policję. Założono mu specjalne kajdanki, połączone na rękach i nogach. Używa się ich przy groźnych przestępcach.
−Chodzi o to, że podejrzewany mężczyzna nie tylko nie został przesłuchany, ale nie będzie go również w sądzie.
+Początkowo prokuratura przewidywała, że posiedzenie aresztowe, zaplanowane na czwartek, 1 października, odbędzie się w nietypowych okolicznościach. Mężczyzna nie został bowiem przesłuchany i zakładano, że nie będzie go także w sądzie.
+Ostatecznie jednak 39-latek został doprowadzony do sądu na posiedzenie aresztowe. Jak przekazał prok. Łukasz Wawrzyniak, jego stan poprawił się na tyle, że możliwe było procedowanie wniosku o areszt tymczasowy w jego obecności.
+— Sąd Rejonowy w Środzie Wielkopolskiej zdecydował dzisiaj o tymczasowym aresztowaniu Arkadiusza C. Sąd podzielił w całości argumentację prokuratora stwierdzając, że w sprawie zachodzi uzasadniona obawa matactwa procesowego ze strony podejrzanego. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przez prokuratora przestępstwa. Skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania — poinformował "Fakt" w czwartek prok. Wawrzyniak.