← Zarzuty wobec dyrektorki przedszkola w Gliwicach
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

Koszmar w gliwickim przedszkolu. Dyrektorka z zarzutami znęcania się nad dziećmi

1 zmiana po publikacji w ciągu 20 min: 9 akapitów zmienionych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 01.10 o 11:10). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

01.10 10:55 01.10 12:50
treść i dopisania 11:30
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Rodzice relacjonowali reporterom programu "Uwagi" TVN, że ich dzieci zaczęły bać się przedszkola, a po powrocie do domu miały ślady na ciele. Jedna z matek mówiła o siniaku pod okiem syna, zadrapaniach na szyi i posiniaczonych nogach. Nauczycielki w przedszkolu przekonywały, że to wynik drobnych scysji pomiędzy dziećmi, ale z czasem matka przestała w to wierzyć.

    ±Inni opiekunowie wspominali mówili o zaobserwowanych u dzieci otarciach, zadrapaniach, guzach oraz śladach na nadgarstkach i dłoniach. Według relacji dzieci miały być także karane klapsami w dłonie i straszone.

    ±W reportażu "Uwaga!" TVN pokazano również pomieszczenie, w którym dzieci miały być izolowane. Według jednej z relacji maluchy zamykano tam na klucz, a dyrektorka określała to miejsce jako "salę doświadczania świata".

    ±Prokuratura wskazała również na relacje świadków dotyczące szarpania dzieci przez innych pracowników przedszkola. W sprawie trwa postępowanie prowadzone przez policję.

    ±Dziennikarze ustalili, ustalili też, że wcześniej, w latach 2014-2017, Iwona D. kierowała szkołą podstawową w Częstochowie w latach 2014–2017. W tym czasie petycję Częstochowie. Petycję z żądaniem jej odwołania podpisało tam blisko 300 osób. Później pracowała w przedszkolu w Iskrzyczynie, gdzie rodzice również zgłaszali zarzuty dotyczące szarpania dzieci i surowych kar. W obu przypadkach postępowania dyscyplinarne zakończyły się bez rozstrzygnięcia z powodu braku wystarczających zeznań świadków.

    ±Iwona D. odrzuca zarzuty przedstawione w reportażu. – Jest to splot bardzo niefortunnych zdarzeń, które mają miejsce względem mojej osoby. Jestem osobą mobbingowaną i szkalowaną przez rodziców. Nigdy nikomu nie zrobiłam krzywdy – przekonywała. przekonywała w reportażu "Uwagi" TVN.

    ±Podejrzana tłumaczyła przed kamerami, że przykrości, jakie spotkały ją w innych miejscach pracy, były skutkiem lokalnej polityki i osobistych porachunków. Podkreślała, Stwierdziła, że wykonywała swoje obowiązki wzorowo. Iwona D. chwaliła się swoim rzekomo doskonałym wizerunkiem w wielu innych kręgach zawodowych, twierdziła też, zawodowych i przekonywała, że "medialna nagonka na jej osobę to efekt złośliwości środowiska. środowiska".

    ±Ale Jednak w programie pojawiły się też wypowiedzi kobiety zatrudnionej wcześniej w tej samej placówce. Wyznała ona przed kamerami, że zaledwie kilka miesięcy spędzonych w przedszkolu przypominało pobyt w "piekle".

    ±Jak opisuje "Super Express", obecnie nadal Obecnie trwa dochodzenie prowadzone przez policję, która weryfikuje wszystkie zarzuty karne. Śląska kurator oświaty Aleksandra Dyla zapewniła, że przedszkole będzie teraz pod specjalnym nadzorem pedagogicznym.