Prokuratura powinna wykorzystać tę sytuację przede wszystkim do możliwie szybkiego zakończenia śledztwa, a następnie skierowania aktu oskarżenia do sądu – komentuje sprawę ucieczki polityka Michał Rapacki, były...
±Doszło do sensacyjnego zwrotu w sprawie poszukiwań jednego z najbardziej znanych politycznych uciekinierów z Polski. Sąd zgodził się na zagwarantowanie Marcinowi Romanowskiemu, iż nie zostanie tymczasowo aresztowany – to tzw. list żelazny. Polityk zadeklarował wcześniej, że zakończy ucieczkę. Poinformował, iż przebywa w Mołdawii, dokładniej w Naddniestrzu – terytorium pod wpływem Rosji. Prokuratura stoi teraz przed wyborem: dalej walczyć z sądem o areszt dla Romanowskiego czy wykorzystać możliwość jego powrotu do Polski i dokończyć śledztwo.
±Michał Rapacki, były doświadczony funkcjonariusz policji, CBŚP, skłania się ku temu drugiemu rozwiązaniu. – Jeżeli alternatywą dla listu żelaznego miałoby być kolejne kilka lat poszukiwania Marcina Romanowskiego za granicą i faktyczne blokowanie w tym czasie sprawnego zakończenia sprawy, należy zadać pytanie, które rozwiązanie lepiej służy wymiarowi sprawiedliwości – ocenia były oficer CBŚP.
±– Celem nie jest samo tymczasowe aresztowanie podejrzanego, ale sprawne przeprowadzenie postępowania, postawienie oskarżonego przed sądem i uzyskanie prawomocnego rozstrzygnięcia – twierdzi mówi rozmówca WP.
±Były policjant odnosi się w ten sposób do decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który wydał Romanowskiemu list żelazny. Jeśli decyzja się uprawomocni, polityk będzie mógł wrócić do Polski i odpowiadać z wolnej stopy, pod warunkiem przestrzegania wymogów warunków określonych przez sąd. Prokuratura już zapowiedziała zaskarżenie decyzji.