+Świadek wydarzeń w szpitalu w Nowej Dębie w rozmowie z „Tygodnikiem Nadwiślańskim” relacjonował, że „przyjechała jedna, potem druga, a następnie trzecia karetka”.
+Nagle dookoła zaroiło się od policji i wojska. Wejście na Izbę Przyjęć zostało zablokowane – nikt nie mógł wejść, nikt też nie mógł opuścić szpitala. Tłumaczono, że to ze względu na potencjalną kwarantannę. Zrobiło się potężne zamieszanie, część ludzi myślała, że to jakieś ćwiczenia – mówił w rozmowie z „Tygodnikiem Nadwiślańskim”, który również poinformował o środowym incydencie w siedzibie Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie.