±- – Jeżeli pada deklaracja ze strony zarządu, że nie zrobi nic wbrew mieszkańcom, uważam, że najrozsądniejszym pomysłem byłoby uzyskanie tej opinii od mieszkańców w sposób odpowiadający wszystkim przymiotom wyborów, czyli głosowanie tajne, bezpośrednie. Wtedy każdy z pełną odpowiedzialnością w zaciszu kabiny wyborczej podjąłby decyzję - – powiedział Piotr Michalak.
±Atmosfera na sali momentami była bardzo nerwowa. - – Chyba stracili rozum, bo od początku kopalni to tu trochę więcej ludzi już nie żyje, a budowali kopalnię, żyli z niej, nie próbowali jej nikomu sprzedać. Nie próbowali jej zaśmiecić. Nie dopuścimy do tego, żeby pięć procent społeczeństwa nam zaśmieciło, zasypało i zniszczyło (kopalnię - – przyp.red.) - – oświadczyła stanowczo mieszkanka. jedna z mieszkanek.
±- – Dziwię się tylko może reakcji na społeczne emocje, bo ich się nie zastąpi wiedzą górniczo-geologiczną. Próżno oczekiwać od mieszkańców, którzy nie pracują w kopalni i nie są górnikami, aby posługiwali się nomenklaturą prawa górniczego. Mieszkańcy żyją u góry, mają swoje domy, mają swoje nieruchomości, obawiają się utraty wartości i zwiększonego ruchu komunikacyjnego - – stwierdził Michalak.
±Zupełnie inną perspektywę przedstawiają władze Kopalni Soli Kłodawa S.A. Zarząd tłumaczy, że inwestycja jest konieczna do zabezpieczenia przyszłości zakładu i całego miasta. Zgodnie z wymogami stawianymi przez Wyższy Urząd Górniczy, puste wyrobiska muszą zostać wypełnione, aby nie stwarzały zagrożenia zapadania i osiadania gruntu. Przedstawiciele firmy wyliczyli, że zastosowanie do tego celu innych materiałów niż odpady pochłonęłoby gigantyczną kwotę rzędu 1,5 mld złotych, zł, co jest rozwiązaniem nierealnym finansowo.
±Prezes kopalni Andrzej Sadowski odniósł się do propozycji zorganizowania referendum, jednak zasugerował, by wstrzymać się z głosowaniem do momentu publikacji rzetelnych ekspertyz. - – Powinniśmy z tym referendum poczekać do opinii naukowych. na opinie naukowe. Jeśli większość osób będzie przeciwko temu procesowi, żeby było składowanie odpadów niebezpiecznych, obojętnych na dole jako pomniejszanie tych pustek eksploatacyjnych, no to przecież prawa trzeba przestrzegać - – zadeklarował Sadowski.
±Jednocześnie prezes ostrzegł, że bierność w tej sprawie pociągnie za sobą drastyczne konsekwencje dla samego przedsiębiorstwa. - – Przy obecnym prawie, przy obecnych uwarunkowaniach koncesji jest to koniec kopalni, ale nie koniec problemu, bo wtedy w Kłodawie zostaje 30 milionów mln metrów pustej przestrzeni na dole. Chcemy dopełnić wszelkiej staranności na dzisiaj, żeby ktoś w przyszłości nie powiedział, że tacy byli w zarządzie i oni to zawalili - – tłumaczył Sadowski.
+Prezes kopalni Andrzej Sadowski odniósł się do propozycji zorganizowania referendum, jednak zasugerował, by wstrzymać się z głosowaniem do momentu publikacji rzetelnych ekspertyz.