W sieci zawrzało po informacjach ujawnionych w tym tygodniu przez "Gazetę Wyborczą" na temat koni Karola Nawrockiego i jego rodziny. Nawrockiego. Według prezydenckiego rzecznika Rafała Leśkiewicza "miała być sensacja, a... a wyszło jak zwykle". Innego zdania...
±W tym tygodniu "Gazeta Wyborcza" podała, podała w tym tygodniu, że Karol Nawrocki, jego żona Marta i ich ośmioletnia córka Kasia korzystają z trzech koni ulokowanych w prezydenckim ośrodku w Promniku, ok. 100 km na wschód od Warszawy.
±"W dyspozycji Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta RP pozostają trzy konie: kuc, koń fryzyjski i koń huculski, o imionach Edzio, Ramzes i Aramis" – przekazało "GW" "Gazecie Wyborczej" biuro prasowe Kancelarii Prezydenta. Oprócz trzech koni dla rodziny prezydenckiej, w ośrodku przebywa czwarty, przeznaczony dla oficera SOP sprawującego bezpośrednią ochronę nad prezydentem. W sierpniu media obiegła informacja o nowej pasji Nawrockiego – do jazdy konnej.
±Po informacjach dziennika sprawa zaczęła być szeroko komentowana, nie obyło się też bez kąśliwych komentarzy uwag polityków z koalicji rządzącej. W sobotę Donald Tusk opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym jeździ konno, opatrując fotografię słowami: "Jeździłem słabo, ale za swoje".
±"Gdy brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, deficyt budżetu państwa osiąga rekordowe rozmiary, a długoterminowy rating kredytowy Polski został obniżony, obniżony po raz pierwszy od 24 lat, dostali rozkaz od 'Kierownika', by szukać kolejnych tematów zastępczych" – uważa prezydencki rzecznik.