← Śmiertelne potrącenie 51-latka w Nowym Sączu
o2 · ciche edycje po publikacji · www.o2.pl ↗

Polacy nie potrafią jeździć bezpiecznie. Nowy Sącz to nie przypadek [OPINIA]

1 zmiana po publikacji w ciągu 19 min: 7 akapitów zmienionych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 05.10 o 12:51). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

05.10 12:40 05.10 14:00
treść i dopisania 13:10
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Sobota (3 października). Jesienne Sobota, jesienne popołudnie w Nowym Sączu. 51-letni mężczyzna spaceruje z psem. Planuje przejść na drugą stronę dwupasmowej, jednokierunkowej jezdni. Przepuszczony przez pierwsze auto, wchodzi na pasy. Nie spodziewa się, że zaraz stanie się ofiarą szaleńczej jazdy pirata drogowego.

    ±Dzień przed tragicznym wypadkiem w Nowym Sączu przechodziłem przez podobne przejście dla pieszych - w Toruniu. Szedł ze mną 4-letni syn. Dwa pasy w jedną stronę. Kierowca nadjeżdżającego auta (zgodnie zgodnie z przepisami) przepisami zatrzymał się, aby nas przepuścić. Nauczony doświadczeniem rozejrzałem się, czy aby zza stojącego samochodu nie nadjedzie inny pojazd. Miałem rację.

    ±Gdy w mediach społecznościowych opisałem tę sytuację, część kierowców zaczęła publikować komentarze, w których chwalili chwaliła moją samozachowawczość, ganiąc jednocześnie 51-latka za " bezrefleksyjne "bezrefleksyjne wtargnięcie na przejście dla pieszych". Tylko czy pieszy nie powinien czuć się na pasach swobodnie, bez strachu, że zaraz uderzy w niego nadjeżdżające, wyprzedzające auto?

    ±Polacy potrafią posługiwać się kierownicą, panują nad autem, ale nadal nie potrafią jeździć bezpiecznie. To uogólnienie, które ma jednak uzasadnienie w statystykach. Chociaż liczba wypadków śmiertelnych w Polsce powoli spada, nadal jesteśmy na szarym końcu unijnego zestawienia. W 2024 roku mieliśmy 52 drogowe ofiary śmiertelne na milion mieszkańców. W Niemczech liczba ta wynosi 33, w Czechach 45, a na Słowacji 48. Najbezpieczniej w Europie jeżdżą Szwedzi. Tam na milion mieszkańców, rocznie na drogach ginie 20 osób. osób rocznie.

    ±Brawurę nazywamy "dynamiczną jazdą". Mamy pretensje do policji, że bada trzeźwość rano albo w nocy. Kierowców jadących przepisowe 50 km/h w terenie zabudowanym nazywamy "zamulaczami" (70 proc. wypadków w Polsce ma miejsce w obszarach zamieszkania). Migamy długimi światłami kierowcom, którzy wyprzedzają inne auta autostradą z dozwoloną prędkością 140 km/h. Jeździmy też na zderzaku i parkujemy parkujemy, gdzie popadnie.

    ±I chociaż powoli wzrasta drogowa kultura (nauka jazdy na suwak, uprzejmość względem rowerzystów) rowerzystów), to cały czas zamiast szanowania zasad współżycia drogowego (gdzie uczestnikiem uczestnikami ruchu jest są pieszy, rowerzysta, motocyklista i kierowca samochodu), w Polsce powstają grupy samozwańczych "obrońców drogowej wolności", którzy chcą podwyższyć na autostradach prędkość (najwyższą w Unii Europejskiej), a osoby, które przechodzą przez przejście dla pieszych zgodnie z przepisami przepisami, nazywają "zombie".

    ±O wypadku z Nowego Sącza zaraz zapomnimy. Tak jak o wypadku Huberta B. w Krakowie czy wielu innych, skandalicznych scenach z udziałem piratów drogowych. Za kilka dni, dni albo tygodni przeczytamy o kolejnym "brawurowym rajdzie" i śmiertelnej ofierze na drodze. O koniecznej walce z drogowymi bandytami. I nic z tego nie wyniknie, jeżeli nie dojdzie do systemowej zmiany w szkoleniu kierowców.