−Więcej informacji podamy za chwilę
+Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek 1 października we Wrocławiu. W drogerii sieci Rossmann zlokalizowanej przy ulicy Tęczowej rozegrały się dramatyczne sceny z udziałem złodzieja i pracownika ochrony.
+- Pracownik ochrony ujawnił kradzież w sklepie. Kiedy próbował zatrzymać osobę, która dokonała zaboru, napastnik wyjął nóż i ugodził ochroniarza w okolice brzucha - relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską prokurator.
+Jak wynika z oficjalnego komunikatu prokuratury, łupem złodzieja miała paść zaledwie jedna butelka perfum o wartości 299,99 zł. Mężczyzna zaatakował, aby utrzymać się w posiadaniu zrabowanego produktu.
+Cios zadany przez sprawcę okazał się niezwykle niebezpieczny. Z relacji prowadzącego sprawę śledczego wynika, że nóż był na tyle długi, iż doprowadził u ofiary między innymi do groźnego uszkodzenia jelita.
+Funkcjonariuszom policji udało się szybko ująć sprawcę. Napastnik, zidentyfikowany przez śledczych jako Sebastian S., został zatrzymany jeszcze tego samego dnia. Mężczyzna został oficjalnie przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do popełnienia zarzuconego jemu czynu, wyjaśniając, że nie pamięta przebiegu zdarzenia.
+Atak był na tyle groźny, że śledczy nie mieli wątpliwości i natychmiast zawnioskowali o tymczasowy areszt. W sobotę sąd przychylił się do tego wniosku, więc Sebastian S. posiedzi za kratami przez co najmniej trzy miesiące.
+- Jest to zbrodnia z artykułu 156 paragraf 1 kodeksu karnego, w tym przypadku skumulowana z tak zwaną kradzieżą rozbójniczą z artykułu 281 paragrafu 1 kodeksu karnego. Grozi za to do 20 lat pozbawienia wolności - podkreśla prokurator Dłubacz.
+Śledczy przekazał również, że po zgromadzeniu kompletnego materiału dowodowego i sformułowaniu oficjalnego aktu oskarżenia, proces Sebastiana S. w pierwszej instancji będzie rozpoznawał Sąd Okręgowy we Wrocławiu.