Biskup uciekał przed wściekłym tłumem. Mieszkańcy o odwołaniu proboszcza Krzyczeli na biskupa, broniąc proboszcza. "Chcieliśmy go pożegnać"
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Nagłówek
- Lead
O niewielkim Grojcu pod Oświęcimiem (woj. małopolskie) mówi dziś cała Polska. Wszystko za sprawą awantury, jaka w nocy wybuchła przed kościołem św. Wawrzyńca po odwołaniu proboszcza. Policja musiała ewakuować biskupa Romana Pindla ze spotkania z rozwścieczonym tłumem. Wierni są oburzeni przebiegiem wydarzeń. — Jakżeż tak można na ludzi takich
—wierzących, podkościołem —kościołem, wzywać policję? — mówią "Faktowi".Treść±— Wyszło na to, że my jako wierni przyszliśmy z maczetami, widłami, nożami, kastetami i nie wiadomo, czym jeszcze, żeby go po prostu zatłuc
[biskupa — przyp. red.].[biskupa]. Nie wiadomo, co mu zrobić. A my tylko oczekiwaliśmy konkretnej odpowiedzi. Na jakiej podstawie odwołano proboszcza? Że naruszył prawo kanoniczne? Jakie ciężkie prawa kanoniczne naruszył? Co się stało? Sprzeniewierzył pieniądze parafii? Był oskarżany o pedofilię? Co to są za najcięższe zarzuty? — zastanawia się pan Zachariasz, który uczestniczył w proteście przed kościołem.