±W Pekinie Rosjanin, były numer "1" na światowej liście ATP, mistrz US Open i trzykrotny finalista Wielkiego Szlema, zrobił coś gorszego. Znokautował kibica, ale nie zagrywając piłkę w akcji, ale już po niej. Wyrok za coś takiego mógł być tylko jeden. Mało tego, Miedwiediew musi się liczyć z karą finansową, ale i utratą punktów oraz nagró nagród finansowych za awans do półfinału.
±I dopiero po nich na kort wyszli Djoković i Miedwiediew - dwaj giganci tenisa, którzy powinni czarować swoją grą. Serb wygrywał tu turniej w latach 2009-2010 oraz 2012-2015, tylko wtedy startował. Choć raz tu okazał się słabszy od rywala - w półfinale igrzysk 18 lat, igrzysk, bo właśnie z tej okazji zbudowano Narodowe Centrum Tenisowe. Lepszy okazał się Rafael Nadal, "Nole" wywalczył później brąz.
±Rosjanin po meczu był wystraszony całą tą sytuacją. - Bardzo przepraszam tego widza. Próbuję się z nim skontaktować, jeśli będzie chciał rozmawiać. Mam nadzieję, że uda mi się przeprosić go osobiście i zobaczyć, co czuje - mówił dziennikarzom. I dodał: - To był czysty przypadek. Nie uderzyłem piłki w złości. Robię czasem gorsze rzeczy, ale takie agresywne odbijanie piłki u mnie nie występuje. Starałem się ją uderzyć, by nie wyleciała za kort. A kiedy zobaczyłem efekt, poczułem się fatalnie. Nigdy wcześniej nie znalazłem się w takiej sytuacji - mówił Rosjanin.
+- Starałem się ją uderzyć, by nie wyleciała za kort. A kiedy zobaczyłem efekt, poczułem się fatalnie. Nigdy wcześniej nie znalazłem się w takiej sytuacji - mówił Rosjanin.