Jednostki specjalne Władimira Putina nasilają kampanię sabotażu i terroru w Europie, planując hybrydowe ataki przeciwko Wielkiej Brytanii, Niemcom, Polsce i innym krajom uznanym za wrogie Rosji. Ma to być zemsta na zapomoc za pomoc Ukrainie. Jak dotąd tylko szczęście pozwoliło zapobiec wielkiej tragedii.
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Lead
- Treść
±Szczęście nie może jednak trwać wiecznie. Wydaje się niemal pewne, że prędzej czy później Rosja sprowadzi horror i rozlew krwi na ulice Wielkiej Brytanii lub
w innym miejscuinnego kraju Europy. W wyniku tego kryzysu rządy zachodnie staną przed natychmiastowym i bolesnym dylematem — czy odpowiedzieć ogniem i zaryzykować eskalację, czy też nie podejmować żadnych działań i pozwolić Rosji uniknąć kary za popełniane przez nią zbrodnie?±Wreszcie jest najstarsza z trzech głównych agencji rosyjskich — Główna Dyrekcja Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, znana jako GRU. Założona przez Stalina w 1942 r., ma za zadanie
gromadzenieprowadzenie wywiadu wojskowego orazprowadzenieoperacji specjalnych za granicą, w tym zabójstw i sabotażu.±W swoich badaniach Omand obejmuje okres sięgający rewolucji październikowej 1917 r. i przejęcia władzy w Rosji przez Włodzimierza Lenina. — Lenin wykorzystywał tajną policję Czeka jako swoją "tarczę i miecz". Jej zadaniem nie było gromadzenie informacji wywiadowczych, lecz wyszukiwanie i niszczenie wrogów. W ten właśnie sposób rosyjskie agencje są dziś wykorzystywane do
próbdestabilizacji takich krajów jak Wielka Brytania, Niemcy i Polska, które są postrzegane jako wrogie wobec Rosji Władimira Putina i które zdecydowanie popierają Ukrainę — mówi ekspert.±FSB jest największą rosyjską agencją zatrudniającą szacunkowo około 200 tys. pracowników, choć liczba ta obejmuje również funkcjonariuszy straży granicznej, którzy nie są szpiegami. GRU jest prawdopodobnie drugą co do wielkości służbą, ale jej rzeczywista liczebność nie jest znana. Najmniejsza jest
SWR,SWR zatrudniająca od 10 tys. do 15 tys. osób, z czego około jedna czwarta stacjonuje za granicą — tak wynika z badania opublikowanego przez Kevina Riehle’a z Narodowego Uniwersytetu Wywiadowczego w Marylandzie, który jest częścią amerykańskiej społeczności wywiadowczej.±Podczas wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii w 2019 r. FSB zhakowała dokumenty brytyjskiego rządu dotyczące rozmów handlowych ze Stanami Zjednoczonymi. Wynikało z nich, że w negocjacjach pojawiał się wątek brytyjskiej służby zdrowia NHS (Amerykanie dążyli do wydłużenia czasu trwania patentów na leki, co mogłoby podnieść koszty ich zakupu przez NHS). Dowody te pojawiły się w
Internecie,internecie, po czym Jeremy Corbyn, były lider Partii Pracy, wykorzystał te dokumenty i zaprezentował je na konferencji prasowej, nie wiedząc, że ujawniły je rosyjskie służby wywiadowcze.±Szczególnie złą sławę zyskała jedna z gałęzi GRU — znana jako 161. specjalistyczne centrum szkoleniowe lub jednostka 29155. Dwóch jej oficerów, Anatolij Czepiga i Aleksander Miszkin, udało się w 2018 r. do Salisbury z zamiarem skazania Siergieja Skripala, byłego rosyjskiego szpiega, na męczącą śmierć za pomocą nowiczoka. Ten jednak przeżył tę nieudaną operację, w wyniku której zginęła Dawn Sturgess, niewinna
brytyjska matka,Brytyjka, która przypadkowo miała kontakt z tą śmiercionośną substancją.±Rosyjskie ambasady posiadają rezydencje — nazywane przez zachodnie służby wywiadowcze "stacjami" — na czele których stoi rezydent, czyli "szef stacji", jak to się określa w zachodnim żargonie. Oficerowie wywiadu stacjonujący w ambasadach korzystają z immunitetu dyplomatycznego, a wizy
schengeńskieSchengen umożliwiają im swobodne podróżowanie po 29 krajach Europy kontynentalnej.