+Józefiak zwrócił uwagę na problem osób publicznych, które – jego zdaniem – są traktowane na drogach inaczej niż pozostali kierowcy. W rozmowie z Piotrem Salakiem wymienił polityków, celebrytów i sportowców. Wśród przykładów wymienił Jacka Kurskiego, Antoniego Macierewicza oraz premiera Donalda Tuska.Reportażysta zwrócił uwagę, że problem może dotyczyć nie tylko działań policji, ale także późniejszych decyzji sądów. Jako przykład podał sprawę Beaty Kozidrak. Czytałem akta tej sprawy. Policja zareagowała bardzo dobrze. Została zatrzymana, a sprawa skierowana do sądu. Sędzia stwierdził, że jest to tak ważna postać dla polskiej kultury, że nie można jej ukarać – powiedział.
+Józefiak wskazywał, że przez lata problemem było również pobłażliwe podejście sądów do kierowców przekraczających prędkość. Sędziowie też wychodzili z założenia, że wszyscy tak jeżdżą. Więc czemu mamy biednego człowieka, który zabił kogoś na pasach, wsadzać do więzienia? – mówił.
+Autor książki „Wszyscy tak jeżdżą” przekonywał jednocześnie, że skuteczność kar zależy nie tylko od ich wysokości, ale przede wszystkim od ich nieuchronności. Z jednej strony oczywiście ważniejsza jest egzekucja i żeby kierowca wiedział, że mandat na pewno do niego przyjdzie, albo że ma fotoradar na co drugim skrzyżowaniu, więc się nie rozpędzi. Z drugiej strony, jak już ktoś spowoduje wypadek i doprowadzi do śmierci kogoś, to uważam, że mamy prawo bardzo łagodne – mówił.
+Odnosząc się do sprawy Łukasza Żaka, który został skazany na 20 lat więzienia, podkreślił, że tak wysoka kara była możliwa ze względu na jazdę pod wpływem alkoholu i recydywę.
+Józefiak krytycznie ocenił również sposób prowadzenia polityki dotyczącej bezpieczeństwa drogowego. Jego zdaniem kolejne zmiany przepisów często są reakcją na konkretne tragedie i społeczne oburzenie. Oczywiście, że to jest tylko od pożaru do pożaru. No tak się robi politykę w Polsce – powiedział.
+Jego zdaniem brakuje długofalowej strategii, którą konsekwentnie realizowałyby kolejne rządy. Społeczeństwa na północy na coś się umówiły. Politycy się na coś umówili i mówią: Chcemy mieć bezpieczne społeczeństwo. I każda kolejna ekipa konsekwentnie to realizuje – mówił.
+Jak dodał, w Polsce trudno wskazać obszar, w którym kolejne rządy niezależnie od zmian politycznych realizowałyby tę samą, wieloletnią strategię. Jakby mi pan pokazał jeden obszar, oprócz bezpieczeństwa, w którym wszystkie rządy powiedziałyby: Dobra, robimy to, idziemy w to. Zmieni się ekipa, wy wejdziecie, to będziecie robić tak samo. Nie ma takiego obszaru w Polsce – powiedział.