Prokuratura Okręgowa w Katowicach domaga się najwyższej kary dla Sebastiana M., czyli 8 lat więzienia - (M. - przyp. red.) zachowywał Zachowywał się tak, jakby nie obowiązywały go reguły odpowiedzialności za swój czyn. Nie... Nie wahał się zrzucać...
±W trakcie swojej mowy końcowej prok. Aleksander Duda podkreślił, że ofiary wypadku z A1 wyruszały w podróż podróż, nie spodziewając się "do samego końca" tragedii, która ich czeka. Przypomniał, że Martyna Duda-Biała wysłała SMS-a do swojej matki na chwilę przed wypadkiem, w którym nie skarżyła się na żadną awarię czy problemy z autem, na co wskazywała obrona Sebastiana M.
±Prok. Duda wskazał, że kierowca Kii dla porównania jechał "spokojnie" i zgodnie z obowiążującymi obowiązującymi ograniczeniami prędkości.
±Prokurator wskazał, że dźwięk silnika BMW Sebastiana M. przypominał "startujący samolot". Dodał, że M. stracił panowanie nad swoim autem przy niebotycznej prędkości. Wskazał, że oskarżony wciskał gaz w maksymalnym, maksymalnym możliwym zakresie. Zaznaczył, że uderzenie BMW w Kię było "monstrualne", a prędkość Kii z niecałych 140 km/h zaraz po zderzeniu zwiększyła się do ok. 200 km/h.