±— Wnoszę o wymierzenie 8 lat więzienia, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na 15 lat . Wnoszę też o zadośćuczynienie dla rodziców zmarłych — powiedział prokurator Aleksander Duda. Podkreślił, że na sali sądowej nigdy nie zabrzmiało szczere słowo "przepraszam".
±Prokuratura wnioskuje też o zadośćuczynienie w wysokości miliona złotych dla rodziców zmarłej Martyny, miliona złotych dla rodziców Patryka i 200 tys. zł dla brata jednej z ofiar.
−W środę strony wygłosiły mowy końcowe w procesie Sebastiana Majtczaka. Prokurator Aleksander Duda podkreślił, że w czasie postępowania nie widział prawdziwej skruchy ze strony sprawcy tragicznego wypadku. — Nigdy na tej sali nie padło szczere słowo "przepraszam" — zaznaczył prokurator.
−— Zgromadzony materiał dowodowy nie przedstawia człowieka, który podjął jedną złą decyzję. Wręcz przeciwnie. To człowiek, który usuwał kolejne ograniczenia, który miały chronić innych uczestników ruchu. Uważał, że granice wyznaczone dla innych jego nie dotyczą. Wyjechał na autostradę, Rozpoczął rosyjską ruletkę z życiem innych kierowców — mówił oskarżyciel, cytowany przez TVN24.
−Pełnomocnik rodziny ofiar, mecenas Łukasz Kowalski, także zawnioskował o najwyższy możliwy wymiar kary. — Gdyby to było 20, też bym zawnioskował, gdyby było 30 też bym o taką karę zawnioskował — mówił.
+W środę strony wygłosiły mowy końcowe w procesie Sebastiana Majtczaka.
+"Rosyjska ruletka z życiem" – tak z jazdę Majtczaka po autostradzie A1 nazwał w oskarżyciel prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. – Oskarżony w ciągu jednej sekundy pokonywał długość boiska piłkarskiego - podkreślił.
+Jak dodawał prokurator, w takich warunkach Majtczak zaczął "przegrywać z prawami fizyki".
+– Samochód nieubłaganie dryfował na pas środkowy – opowiadał oskarżyciel. Czyli na ten, którym z bezpieczną prędkością podróżowała rodzina ze Śląska.
+– Wewnątrz Kii rozgrywał się horror, którego nikt nie przeżył – relacjonował prokurator. – Nastąpił potężny wybuch i zderzenie z barierkami.
+– Słup ognia obejmował cały pojazd. Z wnętrza słychać było krzyk kobiety. Do samego końca próbowała osłonić swoim ciałem syna – mówił oskarżyciel.
+Innym kierowcom i przybyłym strażakom pożaru nie udało się ugasić ognia, rodzina ze Śląska zamieniła się w trzy zwęglone ciała.
+– Każde społeczeństwo opiera się na pewnym akcie zaufania. Między innymi, że nieznany nam kierowca uznaje te same zasady bezpieczeństwa co my – argumentował prokurator. - Sprawa, którą dzisiaj rozpatrujemy, jest o skutkach odrzucenia tych zasad.
+– Uległ pokusie przeświadczenia, że wszystko mu wolno, że ma wyjątkowe umiejętności – mówił o Majtczaku oskarżyciel. – Aż nadszedł dzień wypadku, 16 września 2023 r. I prawda, że człowiek nie może ignorować praw fizyki.
+"Przekonanie, że zachcianka liczy się bardziej niż życie innych" – charakteryzował postawę Majtczaka prokurator. Jego zdaniem kierowca BMW nie wykazał się także prawidłowym postrzeganiem konsekwencji swojego czynu: winni byli wszyscy – politycy różnych opcji, wymiar sprawiedliwości i media – tylko nie Majtczak.
+– Nigdy na tej sali nie padło szczere słowo "przepraszam" – dodawał prok. Duda.
+Majtczakowi za spowodowanie wypadku grozi do ośmiu lat więzienia.
+– Nie ma takiej kary, która przywróci rodzinie Patryka, Martynę i Oliwiera – mówił prokurator, wyliczając imiona zmarłych na A1. Prok. Duda zażądał najwyższej możliwej kary i odszkodowań – na rzecz bliskich ofiar z A1 zmarłych – od Majtczaka na łączną kwotę 2,2 mln zł.
+– Każdy kolejny miesiąc od trzech lat przynosi tym bliskim dodatkowe cierpienia – wspierał prokuratora adw. Łukasz Kowalski, oskarżyciel posiłkowy i pełnomocnik rodziny ofiar z A1. Według adw. Kowalskiego potrójna śmierć nie wzruszyła Majtczaka – przejął się on co najwyżej rozbitym BMW, ale zaraz potem wyjechał z kraju wziętym w zastępstwo Audi.
+– Gdyby była możliwość 30 lat kary, wnioskowałbym o lat 30 – mówił adw. Kowalski. Zakończył wspomnieniem strażaka, który podczas akcji znalazł "dziecięcy niebieski kocyk z pieskami" – ulubiony kocyk 4-letniego Oliwiera.
+– Nasz świat się cały zawalił – mówiła z płaczem matka Martyny, babcia Oliwiera oraz teściowa Patryka. – Tak bardzo chcieli mieć drugie dziecko. Nie ma dnia, żebyśmy się nie zastanawiali, co kierowało tym człowiekiem. On miał wybór, mógł zdjąć nogę z gazu. Nas ukochany wnusio miał ulubioną kolekcję samochodzików, ale przyszło mu oddać życie właśnie w samochodzie.
+– Przebieg tej strasznej tragedii wyglądał inaczej – przekonywała adw. Katarzyna Hebda, obrończyni Majtczaka. Według mecenaski jej klient został już "skazany w oczach opinii publicznej" zaraz po wypadku, bo był on kierowcą BMW, a sam wyszedł z tragedii bez szwanku.