Treść
±Prok. Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach zwracał podczas mowy końcowej zwrócił uwagę na brawurową i bardzo szybką jazdę BMW prowadzonego przez Sebastiana M. Jak mówił, w ten sposób odrzucił on reguły bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a także reguły odpowiedzialności za swój czyn.
±Przed sądem głos zabrała także babcia pięciolatka, który stracił życie w wypadku. - Nasz świat się cały zawalił. Odebrano nam to, co było najdroższe i najcenniejsze w życiu. Moja świętej pamięci córka, wnuk i zięć 16 września 2023 roku wracali z wakacji znad morza. Byli zadowoleni, wypoczęci, szczęśliwi, ale do tego domu nigdy nie dojechali - mówiła.
−W środę przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczęło się wygłaszanie mów końcowych w procesie. W jego trakcie głos zabrała babcia pięciolatka, który stracił życie w wypadku.
+- Gdy znalazł się na autostradzie, zajął lewy pas i wbił pedał gazu w podłogę. Rozpoczynając w ten sposób rosyjską ruletkę z życiem innych uczestników ruchu. (...) Pędził lewym pasem i agresywnie migając światłami drogowymi, oskarżony żądał natychmiastowego usunięcia się z jego trasy od każdego, kto stanął na drodze - mówił w sądzie prok. Aleksander Duda.
+Prokurator zaznaczył przy tym, że kierowca Kii jechał zgodnie z obowiązującymi przepisami. - Czas Martyny, Patryka i Oliwiera zatrzymał się. Moment zderzenia i ostatnie chwile przed nim zarejestrowała kamera pojazdu jadącego z naprzeciwka. (...) BMW zbliżało się z zawrotną prędkością - wskazał, po czym dodał, że M. "pokazywał swoją wyższość każdemu, kto jechał przed nim".