±Obaw tych nie podzielają jednak także Polacy. W badaniu przeprowadzonym na początku października przez Ogólnopolską Grupę Badawczą dla Fundacji GrowSPACE, z którego wynikami zapoznał się "Fakt" aż 80,2 proc. ankietowanych opowiedziało się za przyjęciem przez Sejm tzw. ustawy antyalkoholowej.
−Za dalszym procedowaniem zmian opowiadają się również przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia. — Sprawa jest absolutnie słuszna i chciałabym, abyśmy doprowadzili ją do końca (...) Projektowane regulacje mają na celu przede wszystkim tworzenie środowiska sprzyjającego zdrowiu — otoczenia, które umożliwia zdrowe wybory — powiedziała Katarzyna Kęcka z resortu zdrowia.
−Poseł Wioleta Tomczak z Polski 2050 określa prace nad ustawą jako "historyczny moment dla zdrowia publicznego" i wskazuje na konieczność ograniczania społecznych, ekonomicznych i zdrowotnych kosztów nadużywania alkoholu.
−Wtóruje jej poseł Lewicy. — Zapewniam, że my na lewicy nie chcemy nikomu urządzać życia. Chcemy, żeby państwo przestało udawać, że alkohol jest zwykłym produktem, a jego skutki prywatną sprawą. Łączny koszt nadużywania alkoholu to nawet 189 mld rocznie z naszych pieniędzy. Procedowany dziś projekt to dobry krok w stronę bezpiecznego państwa. Czekają na niego medycy, policjanci, czekają wszyscy obywatele, którzy chcą spokojnego życia — twierdzi poseł Joanna Wicha.
+Obawy winiarzy rozwiewają jednak inicjatorki ustawy. Na dzisiejszej konferencji prasowej Joanna Wicha z Lewicy i Wioleta Tomczak z Polski 2050 przyznały, że "w zapisach naszej ustawy nie ma absolutnie mowy o branży winiarskiej". To samo stanowisko zajęła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, która na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia poinformowała, że "nie zmieni się możliwość informowania o swojej działalności przez winnice" — imprezy i winobrania będą mogły się dalej odbywać.