Dawid K., były koordynator SOR w Szpitalu Południowym, usłyszał zarzuty prokuratorskie. Równolegle jego sprawę bada rzecznik odpowiedzialności zawodowej, a postępowanie może mieć wpływ na prawo lekarza do wykonywania zawodu — informuje wicerzeczniczka NIL Naczelnej Izby Lekarskiej Iwona Kania w rozmowie z "Faktem". — To ważny moment krok w sprawie — przekazała.
±We wtorek 6 października Dawid K. przez kilka godzin uczestniczył w czynnościach w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jego pełnomocnik mec. Jacek Dubois potwierdził, że lekarz usłyszał zarzuty. Szczegóły śledczy zapowiedzieli Informację tę potwierdził na środowym briefingu dotyczącym postępowań związanych ze Szpitalem Południowym. Południowym Piotr Skiba rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
±— Postawienie zarzutów przez prokuraturę to Prokuratura postawiła zarzut i pokazała, na czym go opiera. To ważny moment w tej krok sprawie. Od początku mówiliśmy, że liczy się w niej rzetelność i tak samo pracowała prokuratura — przekazuje wicerzecznika Iwona Kania.
±— O prawie wykonywania zawodu decydują Po stronie samorządu sprawę prowadzi niezależny rzecznik i sąd lekarski, a nie prezes ani władze Izby. Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, który prawdopodobnie wystąpi do prokuratury o materiały — bo musi ocenić, czy pojawiły się dowody stanowiące nowe okoliczności. Od strony proceduralnej przepisy zbudowano celowo tak, żeby nikt — ani prezes, ani żaden polityk — nie mógł lekarza ochronić ani przyspieszyć jego ukarania — przekazuje samorząd lekarski.
+— Pierwsze śledztwo dotyczy oszustwa na szkodę warszawskiego Szpitala Południowego w związku z przedłożeniem nierzetelnych faktur i wyłudzeniem kwoty około 500 tys. zł nienależnych poborów, osiągniętych przez jednego z lekarzy — przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej Piotr Skiba.
+Z informacji zgromadzonych przez prokuraturę wynika, że Dawid K. w wielu przypadkach miał nie być obecny w miejscu pracy w godzinach, które następnie przedstawiał do rozliczenia jako przepracowane. — W skrajnych przypadkach mamy potwierdzenie, że przebywał albo poza Warszawą, albo poza granicami państwa — dodał prok. Skiba.