Waldemar z 10. edycji "Rolnik szuka żony" uważnie śledzi najnowszy sezon programu. Były uczestnik nie ukrywa, że szczególnie kibicuje Wiktorowi i Karolowi. Najbardziej W rozmowie z "Faktem" mówi, że najbardziej zdziwiło go jednak to, że obaj rolnicy otrzymali zaledwie po kilka listów od kandydatek. Jego zdaniem są sympatycznymi, normalnymi chłopakami, którzy zasługiwali na znacznie większe zainteresowanie.
±— Ja tam mogę nawet wymienić, kto kto, w jakiej edycji występował z bohaterów. Może z kandydatów tak nie, ale potrafię dopasować. Śledzę od początku i aktualną edycję śledzę również — mówi "Faktowi" Waldemar Gilas z 10. sezonu "Rolnik szuka żony".
±— Dziwi mnie, że tylko Karol z Wiktorem dostali tak bardzo mało listów. Uważam, że tutaj coś jest nie tak, żeby tacy fajni, normalni chłopacy faceci tylko po 3-4 listy dostali — ocenia.
±— Trzymam kciuki za Wiktora, bo wydaje mi się, że właśnie ten program powinien powstawać dla gości takich jak Wiktor, którzy naprawdę gdzieś mają jakiś tam problem z poznaniem kogoś. I widać w nich te szczere zamiary. Widać, że Wiktor nie przyszedł tutaj po jakiś fejm, po jakieś tam zasięgi. On przyszedł po dziewczynę — mówi.
±— Trzymam kciuki, że wybierze jednak Małgosię, bo widać, że się dopasują. Ja tam stawiam na Małgosię — przyznaje.
±— No i teraz kibicuję też Karolowi, no i Łukaszowi, Justynie i Mariuszowi. Pozytywnie widać, że przyszli w konkretnym celu. Widać, że kamery troszkę ich tam stresują, ale przezwyciężają to i trzymam kciuki za każdych wszystkich — podsumowuje Waldemar Gilas z 10. edycji "Rolnik szuka żony".