Mąż zamordowanej przez 15-latka woźnej ma żal do służb. "W TV gadali bzdury" "Nie mogłem do niej wejść"
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Nagłówek
- Lead
— Moja żona leżała w szkole. Nie wiedziałem, ile razy została ugodzona, czy otrzymała ciosy w głowę, czy w serce. Nie dostałem kompletnie żadnych informacji. Nawet mnie do niej nie wpuścili — mówi ze łzami w oczach pan Daniel, mąż zamordowanej 37-letniej Darii, woźnej ze szkoły w Leszczydole-Nowinach (woj. mazowieckie). — W telewizji podawali, że nasza rodzina jest otoczona opieką psychologa. Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił — dodaje w rozmowie z reporterem "Faktu". Urzędnicy mają inne stanowisko. — Rodzina zmarłej ma zapewniona 24-godzinną pomoc psychologiczną — mówi "Faktowi" Karolina Gałecka, rzecznik prasowa MSWiA.
Treść±Rodzina do końca akcji nie wiedziała kompletnie nic o tym, co się działo z Darią.
NieJak zaznaczają, nie dostali nawet opieki psychologa.+Urzędnicy twierdzą jednak, że pomoc psychologiczna była rodzinie zapewniona. — Burmistrz Wyszkowa po rozmowie z wojewodą poinformował, że rodzina miała wczoraj zapewnioną pomoc psychologa. Psycholog była na miejscu w domu. Rodzina zmarłej ma zapewniona 24-godzinną pomoc psychologiczną. Wojewoda pracuje teraz nad zapewnieniem tej rodzinie pomocy socjalnej — mówi Karolina Gałecka, rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.